Aktualności


Wywiad z Ettore Messiną
2012-01-13 18:44:00 | autor: | Komentarze [0]

Ettore MessinaWraz z objęciem schedy po Philu Jacksonie przez Mike'a Browna, do Los Angeles Lakers trafił zupełnie nowy sztab pomocników. Wśród nich znalazł się m.in. 52-letni Włoch Ettore Messina, jeden z najbardziej utytułowanych trenerów w europejskiej koszykówce. Messina czterokrotne wygrywał Euro Ligę, a także prowadził reprezentację Włoch w latach 1993-1997, zdobywając srebrny medal na EuroBaskecie w 1997 roku. Dziennikarz Mike Trudell przeprowadził z nim niedawno obszerny wywiad, którego tłumaczenie znajdziecie w rozwinięciu.

Dlaczego uznałeś, że to właściwy moment aby trenować w NBA, po tych wszystkich latach sukcesów odnoszonych w najlepszych ligach europejskich?

Po pierwsze to, że właśnie od Lakers otrzymałem tę propozycję, po drugie – że od Mike’e Brown’a. Bardzo szanuję go, jako człowieka i jako trenera. Najogólniej mówiąc poczułem, że jest to dla mnie doskonała szansa do dalszego rozwoju, nie tylko koszykarskiego, ale również życiowego. W Europie byłem szkoleniowcem przez prawie 22 lata, w pewnym momencie zdałem sobie sprawę, że mógłbym uczyć się dalej i rozwijać, zrobić kolejny krok naprzód, odchodząc od tego co robiłem i robię od lat. Poznanie alternatywnych sposobów szkolenia sprawi, że będę lepszym trenerem, czy to tu, w Stanach Zjednoczonych czy z powrotem w Europie.

Jaka była Twoja ścieżka koszykarskiego rozwoju we Włoszech?

Grałem jako dzieciak dorastający w Wenecji, gdzie poszedłem na studia i gdzie zacząłem również pracować jako szkoleniowiec. Potem przeniosłem się do pobliskiego miasta i tu ostatecznie dostałem swoją wielką szansę, kiedy to Virtus Bologna, jeden z czołowych włoskich klubów, zaproponował mi posadę asystenta trenera pierwszego zespołu i dowodzącego głównym programem dla juniorów.

Zdobywałeś mistrzostwo we Włoszech, Rosji oraz Hiszpanii; jak wyjaśniłbyś w skrócie różnicę pomiędzy koszykówką europejską a amerykańską?

Europejski basket to coś co można by umieścić pomiędzy koszykówką uniwersytecką w Stanach, a NBA. To rywalizacja pełna ekscytacji i dramaturgii, którą można by porównać do rozgrywek uniwersyteckich NCAA, gdzie każde spotkanie ma ogromne znaczenie gdyż istnieje możliwość spadku do niższej ligi.

Idea spadku jest identyczna jak w europejskiej piłce nożnej, gdzie w najwyższej lidze, drużyna plasująca się na dole tabeli, spada do niższej ligi, a najlepsza drużyna z niższej ligi awansuje...

Dokładnie i stąd właśnie ogromna presja, zarówno na zawodnikach, na trenerach, jak i na środowisku. Poza tym w ligach europejskich, grają doświadczeni i dorośli faceci, którzy bardzo dobrze wiedzą jak grać w tę grę. Powiedziałbym, że Euro Liga to drugie najlepsze koszykarskie rozgrywki na świecie, zaraz za NBA.

  

Jestem przekonany, że nie lubisz rozmawiać o sobie ale chcielibyśmy poznać drogę, którą obrałeś a która umożliwiła ci odniesienie takiego wspaniałego sukcesu w Europie. Czy towarzyszył ci silny wpływ nadzwyczaj utalentowanych trenerów?

Jestem prawdziwym szczęściarzem ponieważ było mi dane być asystentem wielu znakomitych trenerów. Największy wpływ na mój rozwój miał wieloletni szkoleniowiec włoskiej reprezentacji, Alessandro Gamba, uhonorowany wyborem do Naismith Basketball Hall of Fame. Wiele nauczyłem się również od Dana Petersona, Amerykanina, który trenował przez wiele lat oraz przez rok miałem przyjemność współpracować we Włoszech z Bobem Hillem, byłym trenerem w NBA. Miałem szczęście uczyć się również pod okiem wielu trenerów uniwersyteckich, takich jak Dean Smith. Gdy otwierał swoją klinikę we Włoszech, byłem jego tłumaczem... Często spotykałem się z nim również w Stanach, tak jak z Hubie Brownem, Greggiem Popovichem i innymi. Gdy w 1996 roku przygotowywałem włoską drużyną na Olimpiadę, spędziłem cały tydzień obserwując treningi Chicago Bulls prowadzonych wtedy przez Phila Jacksona. To było dla mnie bardzo pouczające.

Wiem, że dla wielu młodych europejskich zawodników w latach 90, Olimpiada w 1992 r. w Barcelonie i tamten niezapomniany Dream Team, był dla nich niezwykłym wydarzeniem na długo zapadającym w pamięć. Obecnie mamy 74 międzynarodowych zawodników w NBA, w tamtych latach była ich zaledwie kilku, jak Drazen Petrovic czy Vlade Divac.

Tak, to zdecydowanie miało ogromny wpływ, ale powinniśmy przenieść się w czasie jeszcze bardziej wstecz. Złoto zdobyte przez Rosję na Olimpiadzie w Seulu w Korei Południowej, prawdopodobnie zmusiło Stany Zjednoczone do wystawienia najlepszych zawodników na Olimpiadzie w Barcelonie. Te wszystkie wielkie gwiazdy i to jak oni wtedy grali było wielkim momentem w historii koszykówki.

Dla Pau Gasola, 12-letniego wówczas, szczupłego dzieciaka, dorastającego na przedmieściach Barcelony, oglądanie i analizowanie gry Michaela Jordana i Magica Johnsona było ogromnie istotne w jego rozwoju. Pau powiedział, że pomogło mu to znaleźć marzenie, za którym warto gonić.

Koszykówka w telewizji, koszykówka w grach video oraz podziwianie najlepszych zawodników na świecie, powoduje, że dzieciaki zaczynają marzyć o tym samym. Tacy młodzi zapaleńcy idą na sale i trenują bardziej wytrwale, znacznie dłużej i jeszcze ciężej, wszystko po to żeby być lepszym zawodnikiem, żeby pewnego dnia stać się prawdziwie wielkim koszykarzem. Myślę sobie o wszystkich tych dzieciakach, które trenowałem, o tych, które były wystarczająco dobre i mądre, żeby zaistnieć w NBA, tacy jak Manu Ginobili, Andrea Bargnani, Rasho Nesterovic... obecnie europejscy zawodnicy mają pełną świadomość, że NBA stale przygląda się europejskim parkietom oraz obserwuje utalentowanych graczy i ich rozwój, i pewnego dnia też mogą mieć szansę na grę w NBA. I ta perspektywa bardzo motywuje kolejne pokolenie młodych zawodników.

Zatrzymajmy się na chwilę przy Pau Gasolu. Jego historia jest bardzo ciekawa. Jako dziecko, wychowywany był przez rodziców pracujących w szpitalu, w którym matka była lekarzem. On sam w sobie również znalazł powołanie do tego zawodu i wybrał się nawet na studia medyczne. Jego niesamowity talent koszykarski w końcu wziął jednak górę nad kontynuowaniem obranych studiów. Ostatecznie Pau skupił się na koszykówce i stał jednym z dziesięciu najlepszych koszykarzy na świecie.

Obserwowałem Pau dominującego na europejskich parkietach przez wiele lat, w sposób w jaki robił to może tylko Arvidas Sabonis, dysponując zupełnie innymi umiejętnościami, w całkowicie różny od niego sposób. Od samego początku swojej kariery był niesamowicie utalentowanym zawodnikiem o znaczącym udziale i wkładzie w grę już jaki nastolatek. Przed przyjazdem do Stanów Zjednoczonych nie miałem przyjemności poznać go osobiście ale darzę go wielkim szacunkiem za to jaki jest na i poza boiskiem. Uważam, że Pau jest prawdopodobnie najbardziej wszechstronnym międzynarodowym graczem, ze względu na szczególnie szeroko rozwiniętą umiejętność postrzegania gry, zarówno w wymiarze zewnętrznym jak i wewnętrznym. Zawsze duże wrażenie robił na mnie jego strzelecki instynkt, ale również zdolność do wykonywania podań na obwód, jak również do podejmowania mądrych decyzji. Jest kompletnym koszykarzem.

Znasz kilka języków i zakładam, że rozmawiasz z Pau po hiszpańsku?

Porozumiewam się swobodnie zarówno po hiszpańsku jak i po angielsku. Oczywiście zwracam się do niego po hiszpańsku, po tym jak już upewnię się, że nie ma z nami innych ludzi, tak żeby nie wprowadzać niepotrzebnych domysłów czy podejrzeń, że rozmawiamy o czymś, o czym inni nie mogą wiedzieć. Do zupełnie osobistych pogawędek używamy hiszpańskiego, pomimo tego, że jego rodzimy język to kataloński, jako że pochodzi z tamtego regionu.

W Katalonii, w rodzimej Barcelonie Gasola, językiem urzędowym jest kataloński, nie hiszpański ale zdaje się, że większość Katalończyków włada hiszpańskim, i vice versa, Hiszpanie używają i rozumieją język kataloński, gdyż są do siebie podobne. A jakie inne języki nie są ci obce, trenerze?

Włoski oczywiście, angielski i hiszpański. Radzę sobie również z francuskim choć nie mogę powiedzieć, że biegle. I mogę jeszcze odbyć konferencję prasową w języku rosyjskim.

Bardzo imponujące. Ale porozmawiajmy jeszcze o Kobe Bryancie. Jako dzieciak mieszkał we Włoszech, w tamtych czasach jego ojciec, Joe Jelly Bean Bryant grał tam zawodowo. Pamiętasz może tamte czasy?

Mam dosyć mgliste wspomnienia tego młodego i utalentowanego chłopaka, syna Amerykanina grającego we Włoszech, z tego powodu, że mój zespół grał przeciwko ojcu Bryanta. Nie był wtedy przytłoczony nadmierną uwagą, ale to jakim stał się koszykarzem i fakt, że dorastał we Włoszech oraz umie rozmawiać po Włosku, sprawiły, że jest tu w tej chwili ambasadorem NBA. Kiedy rozmawiasz o NBA we Włoszech, każdy myśli o Kobem i o Lakers. To oraz, gra w NBA trzech zawodników (Andrea Bargnani, Marco Bellineli i Danilo Gallinari) sprawiło, że koszykówka stała się popularniejszym sportem we Włoszech.

Co w twojej ocenie wyróżnia Kobe jako koszykarza?

Nie bardzo wiem jak właściwie ocenić zawodnika, który zdobył chyba wszystko, co można było wygrać. Zdobył tytuły mistrzowskie, nagrody indywidualne, medal olimpijski... wszystko. Darzę go dużym szacunkiem, z ogromnym zainteresowaniem śledzę jego poczynania w trakcie sezonu oraz staram się pomóc jemu oraz całej drużynie najlepiej jak potrafię.

Czy możliwość trenowania Bryanta i Gasola, sprawiły, że ta praca była dla ciebie bardziej atrakcyjna?

To na pewno nie pozostaje bez znaczenia ale ująłbym to nieco inaczej. Nie postrzegam ich jak zawodników międzynarodowych, tylko jak graczy ligi NBA, która charakteryzuje się zupełnie innym poziomem pod względem intensywności gry. Pozostawanie w pełnej dyspozycyjności w tak trudnym bo niebywale intensywnym sezonie, jaki obecnie mamy, wymaga od nich dawanie z siebie na prawdę wszystkiego i to na najwyższym poziomie. Czy to jest Pau, Derek Fisher czy też jakiś młody zawodnik, jest to tak samo ciekawe i pouczające.

Wiem, że Mike Brown sięgnął po Ciebie przede wszystkim, ze względu na twoja wszechstronną koszykarską orientację, ale wspominał również o innych aspektach gry, w których się specjalizujesz, jak gra strefowa i przeciwko niej. Jakie jeszcze elementy gry mogą stanowić pole do wspólnych rozważań?

W Europie wszystkie dobre drużyny bardzo polegają na grze strefowej i bronieniu przeciwko strefie, gdyż jest tu tak wielu dobrych strzelców i podających. Ale Mike mówił o dobrym spacingu, podaniach i balansie pomiędzy atakiem bliżej kosza i na dystansie. Myślę, że to jest właśnie to, co Mike lubi w europejskiej koszykówce, o czym rozmawiam z nim i pozostałymi członkami sztabu szkoleniowego każdego dnia. Dzielimy tu wspólny grunt i z tego co się zdążyłem zorientować, mogę pomóc w każdym aspekcie gry.

Trochę zmieniłeś otoczenie. Gdzie jest obecnie twój dom?

Kiedy mówię do członków mojej rodziny „wracajmy do domu” to mam na myśli Bolonię we Włoszech. W wyniku przedłużającego się lockoutu, data naszej przeprowadzki do Stanów Zjednoczonych, pozostawała ciągłą niewiadomą. Do tego czasu postanowiliśmy więc zostać w Madrycie posyłając naszego 7 letniego syna do tamtejszej szkoły. Moje drugie dziecko, 24 letnia córka kończy studia w Wenecji. Syn wyjedzie na trzy miesiące w ramach programu wymiany zagranicznej i spędzi większość sezonu ze mną. To jest ta dobra strona skróconego sezonu. Ponadto, moja żona i ja jesteśmy podekscytowani możliwością mieszkania tak blisko plaży, czego nie doświadczyliśmy nigdy wcześniej. Ostatnie cztery lata spędziłem Moskwie, gdzie jest ogólnie wspaniale, tylko ta pogoda... jest niewiarygodnie zimno.

Po tych wszystkich zmianach i podróżach po świecie przeprowadzka do Los Angeles chyba nie jest dla ciebie szokiem kulturowym?

To prawda, nie stanowi to żadnego problemu. Amerykanie niezbyt często robią interesy podróżując po świecie, natomiast dla nas, europejczyków, taki styl życia, łącznie z potrzebą czy koniecznością zmiany miejsca zamieszkania i zasymilowania się z amerykańską mentalnością, jest dużo łatwiejszy. I doskonale rozumiem to, że amerykańskim koszykarzom rozpoczynającym karierę we Włoszech czy Hiszpanii jest na początku bardzo trudno. Dla przykładu: przyjeżdżając do Madrytu musisz liczyć się z tym, co może być dla wielu dość szokujące, że przed 21.30 raczej nigdzie nie zjesz obiadu. Nam po prostu, takie przystosowanie przychodzi znacznie łatwiej.

To wiele mówi o tym, że znakomita większość Amerykanów podróżuje mało I w rezultacie tego trudno im później pokonać bariery kulturowe.

Tak sądzę. Bądźmy szczerzy – jest całe mnóstwo Amerykanów, którzy nigdy nie byli w choćby Nowym Jorku czy też Los Angeles. Wyobrażam sobie szok, którego doświadczają gdy pewnego razu pojawiają się właśnie w NY, a co to dopiero przeżyliby przyjeżdżając do Europy...

Oddaliliśmy się od NBA na tyle daleko, że możemy chwile pomówić o moim ulubionym temacie nie dotyczącym NBA: piłce nożnej. Komu kibicujesz?

Milan. Jeśli chcesz mieć jednak jakikolwiek poważanie u Włochów, musisz wiedzieć, że "Milan” oznacza AC Milan, nie zaś Inter Milan, ich rywal. To niczym Yankees i Red Sox, ale o znacznie bardziej żarliwej historii. Inter Milan to zwyczajnie Inter.

Przykro mi trenerze, ale Milan zajął drugie miejsce w grupie z powodu porażki z moim faworytem FC Barceloną.

Nie szkodzi. I tak awansowaliśmy. Wrócimy do tematu pod koniec sezonu.

  

W zeszłym sezonie napisałem artykuł porównujący pewne aspekty piłki nożnej i koszykówki, jakby w nawiązaniu do tego jak Phil Jackson pozwalał swoim zawodnikom grać i reagować na grę na bieżąco, dokładnie tak jak ma to miejsce w przypadku piłki nożnej, gdzie nie możesz wziąć przerwy na żądanie. Jak wypadają te dwie dyscypliny w bezpośrednim porównaniu?

Powiedziałbym, że w piłce nożnej drużyny grają bardzo strefowo, co jest jakby odpowiednikiem gry jeden na jednego w koszykówce. W piłce nożnej strefa oznacza indywidualną odpowiedzialność za określony obszar boiska, dzielenie się piłką z innymi graczami i częstą wymianę odpowiedzialności za dany obszar. Idea systemu strefowego w piłce nożnej działa na obydwu końcach boiska, ponieważ gdy przekroczysz połowę boiska to twój obszar przejmuje ktoś inny. Możesz operować piłką za pomocą dryblingu lub za pomocą podań, a najlepsze kluby wygrywają podaniami, a nie dryblingiem, zupełnie jak w koszykówce.

Kilku zawodników, którzy grali w Lakers w ostatnich latach, Adam Morrison, Jordan Farmar i Lamar Odom, bardzo często grali w FIFĘ, nawet w samolocie, ale już ich tu nie ma. Mam nadzieję, że zainterweniujesz.

Doprawdy? Myślę, że będzie czas by nad tym popracować gdy będziemy w trasie wyjazdowej.

Milan jest oczywiście ogromnym klubem, stąd spodziewałbym się mają nadzwyczaj bogate zaplecze treningowe. Jak wyglądały tego typu udogodnienia w zespołach, które trenowałeś, na przykład w Realu Madryt. Można by to porównać do tego, czym dysponują Lakers?

To jest sam wierzchołek szczytu, najwyższy poziom w koszykówce. Obecnie jeśli pojedziesz do Madrytu i zapoznasz się z zapleczem tamtejszej drużyny piłkarskiej uznasz go za wspaniały. W ciągu ostatnich 10-15 lat wszystko zmieniło się na lepsze. Jest znacznie więcej asystentów, fizjoterapeutów, trenerów wytrzymałościowych. Wielkie zmiany w tej dziedzinie zostały wprowadzone w najlepszych europejskich zespołach koszykarskich ale to nadal nie jest standard jak w NBA.

Co intryguje cię najmocniej czy wydaje ci się najbardziej interesujące w pracy asystenta trenera Lakers?

Myślę, że to stopień przykładania wielkiej wagi do szczegółów. Wszyscy tu są prawdziwymi profesjonalistami ukierunkowanymi na zdobywanie celu. To także poczucie wspólnoty zawodników z kadrą trenerską, które to daje poczucie misji trenerskiej i nadaje mi dodatkowy wymiar zaangażowania w to, co robię. To jest na prawdę ważne dla mnie. To, co staramy się robić na co dzień ze szczególną uwagą, szczególna analiza poszczególnych elementów gry, nauczanie i terminologia – to wszystko jest dla mnie ogromną motywacją.

Mówiłeś jeszcze o tym jak ważna jest równowaga. Co dokładnie rozumiesz pod tym pojęciem?

Myślę, że Mike ma w głowie doskonały plan na to żeby jego zespół grał zrównoważoną koszykówkę. Myślę, że musisz mieć wszystkie elementy, nieważne czy grasz trójkąty czy opierasz grę na zawodnikach podkoszowych. Nie wystarczy tylko część, tylko potrzebujesz dzielenia się piłką, mocnej obrony i współpracy wszystkich na boisku. Kiedy dzielisz się piłką, pomagasz kolegom w obronie i masz umiejętności to będziesz zawsze będziesz kandydatem do mistrzostwa. To jest właśnie to czego oczekuje Mike i myślę, że uda nam się to osiągnąć.

Źródło: lakers.com

Więcej świeżych informacji o Los Angeles Lakers znajdziesz na naszym fanpage'u na Facebooku.

Komentarze [0]

Aby komentować artykuły na stronie musisz być zalogowany

Lakers.pl on Facebook

Polub nasz profil:

Logowanie / Rejestracja

Zapamiętaj

REKLAMA

Konferencja Zachodnia

TeamWP%GBSeriaDW
1Warriors6715.8170.0W136-531-10
2Spurs6121.7446.0L331-1030-11
3Rockets5527.67112.0W130-1125-16
4Clippers5131.62216.0W729-1222-19
5Jazz5131.62216.0W229-1222-19
6Thunder4735.57320.0L128-1319-22
7Grizzlies4339.52424.0L224-1719-22
8Trail Blazers4141.50026.0L125-1616-25
Zobacz pełną tabelę

Ostatnie komentarze użytkowników

zawisz: Lonzo MVP SL! Kuzma MVP Final games! Dobrze zaczyna się dziać w LAL!

Ingram w All-Rookie Second Team! Komentarz opublikowany: on 18/7/17

marekpic: byłoby super, aczkolwiek niczego nie można być pewnym jeśli chodzi o zmienność zawodników nba

Lakers pewni pozyskania Paula George'a Komentarz opublikowany: on 20/5/17

marekpic: Lonzo Ball jest dobry ale mamy przecież Russela, więc jeśli Boston weźmie Fultza, to lepszym wyborem byłby jednak Josh Jackson, Lakers nie ma obrony a Jackson idealnie pasowałby u nas jako rim protector, chyba że Boston wybiorą Jacksona, to my bierzemy Fultza, lub lakers oddadzą Russela w jakiejś wymianie, to wtedy wybór Balla jest jak najbardziej na miejscu

Kontrowersje wokół Lonzo Balla Komentarz opublikowany: on 20/5/17