Aktualności


Wywiad z Chuckiem Personem
2012-01-26 13:39:00 | autor: | Komentarze [0]

Chuck PersonChuck Person jest jedynym asystentem trenera w sztabie szkoleniowym Lakers, który zatrzymał posadę po odejściu na emeryturę Phila Jacksona. Przed sezonem mówiło się o nim nawet w kontekście objęcia posady głównego trenera Lakers i był również przymierzany do podobnej roli w Golden State Warriors. Ostatecznie trenerem Lakers został Mike Brown, a Personowi powierzono rolę asystenta zajmującego się koordynacją obrony zespołu. Kilka dni temu magazyn Sports Illustrated przeprowadził z nim wywiad.

Przybyłeś do LA znany jako człowiek Artesta i zadomowiłeś się w jednej z najlepszych drużyn ligowych. Jak udało ci się tego dokonać?

Jestem przekonany, że przez moją ponad 10-letnią zawodową znajomość z Ronem, wszyscy uważają mnie za „przyjaciela Rona” i to mi nie przeszkadza. Zdarza się tak, że zostajemy zaszufladkowani, określani czyimś znajomym albo przykleja się nam etykietkę tego czy tamtego gościa z kadry szkoleniowej. Czasem dzieje się to ze szkodą dla dalszej kariery takiej osoby. Ja w żadnym momencie nie czułem, że fakt pozostawania w relacji z Ronem miałby mnie powstrzymać od osiągania moich celów. Kiedy trafiłem tu, do LA, nie byłem traktowany w ten sposób, nie czułem się tak. Uważano mnie za część ekipy, a zawodnicy darzyli mnie szacunkiem.

Częściowo stąd pewnie twoja umiejętność zdobycia zaufania Phila i Kobego. Jak to ci się udało?

Jesteś obecny i słuchasz, starasz się orientować w sytuacji, wypełniasz instrukcje, a kiedy nadarza się okazja żeby dodać coś, wstrzyknąć nieco swojej wiedzy, którą posiadasz, to robisz to. Od tego właśnie jesteś. A następnie schodzisz im z drogi. Przez lata nauczyłem się jak być dobrym asystentem.

Czy znałeś wcześniej Phila?

Nie, nie znałem. Rozmawiałem z nim krótko, gdy jako zawodnik podpisywałem kontakt z Lakers jako wolny agent w 2000 roku. Ostatecznie nie zagrałem dla niego bo zanim rozpoczął się obóz treningowy przeszedłem na emeryturę. Nie mieliśmy okazji poznać się lepiej, ale niemalże grałem dla niego. On pamięta wszystkie rozmowy, wiedział, że już wtedy chciałem być trenerem. Dlatego zakończyłem karierę i znalazłem się w innej drużynie po to, żeby to marzenie w końcu urzeczywistnić. Kiedy przybyłem tu w 2009 roku powiedział do mnie: „Masz tydzień na to żeby mi pokazać, że jesteś tak dobry, jak każdy o tobie mówi. Zostaniesz tu, na obozie treningowym, a potem zobaczymy.”

Zanim Phil odszedł, chwalił Cię za zarządzanie obroną w drugiej połowie ubiegłego sezonu. To więcej niż tylko bycie w pobliżu.

Jako, że byłem koordynatorem do spraw obrony dla Ricka Carlisle w Indianie, widziałem Mike Browna uczącego defensywy (w Indianie) i ja sam również, jako zawodnik, byłem szkolony umiejętności defensywnych grając w San Antonio, czułem, że to właśnie było moją mocną stroną. Pomyślałem, że te umiejętności mógłbym zaszczepić do gry Lakers. Pozwolono mi wprowadzić trochę zmian w tym celu, ale w tym samym czasie bardzo szybko musiałem nauczyć się taktyki trójkątów. Dzięki zdobytemu doświadczeniu w grze obronnej znałem niektóre elementy funkcjonowania trójkątów, ale bez wgłębiania się w szczegóły.

Niektórzy fani, poszukujący pozytywnych aspektów w odejściu Phila, byli zdania, że zespół nie był wystarczająco mocno głodny sukcesu w czasach, kiedy ten tu trenował. Teraz zdobywa to potwierdzenie w rzeczywistości, żeby faktycznie po niego sięgnąć. Jak do tej pory postrzegasz tę zmianę?

Trudno sprzeciwiać się zdaniu najlepszego trenera w historii NBA. Oczywiście wiele rzeczy trener Jackson robił świetnie. Zawodnicy potrzebują czasem posłuchać w szatni innego głosu, doświadczyć przypływu nowej energii. Sądzę, że Mike Brown... wiem, że Mike Brown zapewnia im to, a zawodnicy wykonują to, o co ich prosi. Uczymy się nowych rzeczy, zarówno w ataku jak i obronie, jesteśmy więc w okresie, powiedziałbym, bieżącej nauki. I sądzę, że pierwsze wyniki mówią o postępach i że będziemy coraz lepsi w miarę dalszego doskonalenia się.

Czy jakaś część Ciebie nie miała wrażenia, że zawodnicy nie wykonują tego, czego oczekiwał od nich Phil w zeszłym sezonie?

W okresie dowodzenia Phila nigdy nie martwiłem się o rywalizację. Ale tamten czas się skończył. Nastąpiła zmiana warty, teraz jest Mike. Pracujemy nad tym, żeby być bardziej zorientowani na defensywie. Mamy zamiar wygrywać dobrą obroną w końcówkach.
Są takie wieczory, kiedy będziemy grać bardzo brzydką koszykówkę, taką w rzemieślniczym stylu. To jest mistrzowska koszykówka naszym zdaniem, ta kadra i zawodnicy, których obecnie mamy w składzie. To będzie inne podejście do gry, coś innego niż trójkąty, które graliśmy w przeszłości.

Jak wyglądają twoje relacje z Kobe?

Tak jak Ron zmierzył się z pewnymi sprawami i swoim nastawieniem do gry, tak Kobe jest w tym 10 razy bardziej poważny. Ten facet ma niekończące się pragnienie zwyciężania, i pokazuje to w praktyce, na co dzień, jeśli tylko jest w stanie. I nigdy, spośród tych zawodników, z którymi przebywałem, a otaczałem się wieloma wielkimi, wspaniałymi koszykarzami, nigdy nie widziałem nikogo lepszego niż on.

Kto jest obok niego na Twojej liście najlepszych?

Byłem kolegą z drużyny Reggie Millera, Davida Robinsona, Tima Duncana, Gary Paytona i jest tylko jeden gość, który byłby dla niego rywalem, jest to ten z olimpijskiego teamu z 1984 roku, w którym miałem szczęście być jego zmiennikiem. To Michael Jordan, w czasach kiedy był na najwyższym poziomie swoich umiejętności. Najbliższy temu jest Kobe.

Patrząc z punktu widzenia każdego, zwykłego dnia, co najbardziej imponowało ci w Kobe i jego pracy?

To, co imponuje mi w nim najbardziej to fakt, że Kobe rozumie i absorbuje wszystko tak szybko, niczym gąbka. Powiesz mu raz i on to chwyta. Po tym jak uległ kontuzji nadgarstka musiał odpowiednio dostosować ułożenie rąk do rzutu, po czym dwa spotkania po tamtym meczu w Denver tj. 31 grudnia, zanotował bardzo dobrą serię.

Jak dostosował ułożenie rąk do rzutu?

Dokonaliśmy kilku zmian w ułożeniu jego rąk do rzutu tak, aby trochę zminimalizować ból. Wprowadziliśmy radykalne zmiany do mechaniki jego rzutu, a on był w stanie nauczyć się tego po około pięciu minutach rozmowy o tym. Co warte pochwały – on chce się uczyć. Zdarza się, że gdy zawodnik gra na jemu podobnym, wysokim poziomie, a ona gra na poziomie najwyższym, i jest on w lidze długo, czasami taki koszykarz trenuje przygotowując się do gry zupełnie po swojemu. Dla niego natomiast wchłanianie wiedzy oraz ciągła nauka są świadectwem dla posiadanych zdolności, by być najlepszym i on właśnie chce być najlepszym koszykarzem wszech czasów.

Do tej pory prezentuje się niczym jego własna młodsza wersja. Czy w tym sezonie robi coś takiego, co umożliwia mu cofnąć czas?

Wrócił do gry w świetnej formie, poza tym odzyskał dynamikę. Jego pierwsze spotkania w tym sezonie dorównują tamtym, sprzed lat. Wróciła żywotność do jego nóg. Miło mi to widzieć.

To wszystko za sprawą operacji, którą przeszedł w Niemczech ubiegłego lata?

Nie wiem nic o takiej zależności ale jeśli jest to tego rezultat, to może powinien to zrobić jeszcze raz. Kobe ciężko trenuje, ciężko pracuje nad swoim ciałem, bardziej wytrwale niż każdy, kogo do tej pory widziałem.

Twój zespół przetrwał wiele plotek transferowych w tym sezonie. Czy przy obecnym składzie i pod dotychczasowym wpływem Browna, postrzegasz Lakers jako zespół prezentujący mistrzowski poziom?

Person: Bez wątpienia. Sądzę, że mamy sporą szansę – tak dobrą jak nikt – szansę na mistrzostwo. To, czego od podstaw uczymy zrobi z naszych zawodników bardziej wszechstronnych koszykarzy, a to po to by zdobyć mistrzostwo. Właściwie zorganizowane treningi umożliwią szeroko rozumiane przygotowanie zawodników do kompletnej gry. W momencie, w którym będziemy prezentować prawdziwie zespołową koszykówkę, współpracując zarówno w ataku jak i w obronie, zaczniemy wygrywać mecze.

Dostrzegasz pierwsze postępy na tym obszarze?

Tak. Jeśli chodzi o defensywę to obserwuję postępy wykraczające poza nasze przewidywania. Zapytaj Mike’a, on to tylko potwierdzi. Już teraz jesteśmy dalej, niż to, gdzie sądziliśmy, że będziemy. W ataku będziemy skuteczni tak czy inaczej, więc to tylko kwestia dostosowania tempa gry, podejmowania właściwych decyzji i wykorzystywania mocnych stron.

W zeszłym sezonie sporo pracowałeś z Andrew Bynumem (Darvin Ham zajmuje się nim od tego sezonu) więc znasz go oczywiście. Czy całe to spekulowanie o możliwym przejściu Dwighta Howarda do LA było dla niego niepokojące?

Zupełnie nie. W zasadzie, siedziałem ostatnio z chłopakami na ławce i wtedy Andrew powiedział: „Dwight Howard to świetny zawodnik”. On dobrze wie, że gdziekolwiek się znajdzie – oczywiście bardzo cenimy go tu, w naszej drużynie – i tak będzie doskonałym koszykarzem. Więc słysząc te rozmowy wycisza je w sobie. Być może na wcześniejszym etapie swojej kariery mogłoby to jakoś wpłynąć na niego. Teraz rozumie, w którym momencie swojego zawodowego życia znajduje się i akceptuje to. Bynum gra w koszykówkę na wysokim poziomie.

Potrafisz go sobie wyobrazić jako jednego z najlepszych wielkoludów w historii koszykówki?

Ma trochę drogi przed sobą do przebycia zanim będzie można wspominać go wymieniając jego nazwisko razem z innymi wielkimi tej gry. Czy ma zdolności do tego żeby się między nimi znaleźć? Oczywiście. Czy zajmie mu to trochę czasu? Tak, jako 17 latek odszedł ze szkoły średniej. Zrozumienie koszykówki zajęło mu trzy czy cztery lata. Obecnie, trzy lata później, bardzo udoskonalił swoje umiejętności, co można obserwować ostatnio w jego grze.

Pozostaniesz koordynatorem do spraw defensywy, jak to było w zeszłym sezonie?

Mamy taki system, że wszyscy trenerzy współpracują. Każdy z nas posiada jednak dziedzinę, w której specjalizuje się albo, w której mu najwygodniej. Ja zawsze żyłem po defensywnej stronie gry. Szczególnie w tym, ale i innych obszarach Mike daje mi nieco przestrzeni a ja staram się zrobić użytek z wiedzy, którą posiadam, tak aby zyskał na tym zespół.

Jak widzisz Browna podążającego śladami Jacksona, jako trenera?

Moim zdaniem Mike jest taki jak Phil. Jeśli reszta sztabu ma inne niż on postrzeganie sprawy, wtedy gromadzi pięć opinii i w obecności wszystkich konfrontuje ze swoją. Oczywiście, jeśli tylko jego jelita nie każą mu podążać za własnym instynktem. Takim jest typem człowieka. Jako kadra o wszystkim dyskutujemy razem. Nie ma tak, że jednego dnia rozmawia z jednym trenerem, drugiego z innym. Wszystko robimy razem pielęgnując świadomość, że wszyscy jesteśmy równi, na tym samym poziomie.

Praca asystenta to dobra praca. A jak bardzo chcesz być głównym trenerem?

Wiesz, podczas rozmowy z Mikiem na podstawie, której zdecydował się mnie zatrudnić, powiedział: „Jeśli nie byłoby w nas ego, nie bylibyśmy, w tym miejscu gdzie jesteśmy teraz.” Każdy ma swoje ego, i to jest tylko kwestia miejsca w zespole i rozumienia swojej roli. Ale jeśli chcesz być najlepszym trenerem, tak jak chcesz być najlepszym zawodnikiem, musisz mieć określony rodzaj ego.” I dalej: „Pracując ze mną nie zamierzam stawać ci na drodze, a właściwie to mam zamiar przekonać się czy to w ogóle możliwe abyś dostał szansę zostać głównym trenerem”. I tak samo było ze wszystkimi w kadrze. Mike kocha cały swój sztab i swoich zawodników.

Więcej świeżych informacji o Los Angeles Lakers znajdziesz na naszym fanpage'u na Facebooku.

Komentarze [0]

Aby komentować artykuły na stronie musisz być zalogowany

Lakers.pl on Facebook

Polub nasz profil:

Logowanie / Rejestracja

Zapamiętaj

REKLAMA

Konferencja Zachodnia

TeamWP%GBSeriaDW
1Warriors6715.8170.0W136-531-10
2Spurs6121.7446.0L331-1030-11
3Rockets5527.67112.0W130-1125-16
4Clippers5131.62216.0W729-1222-19
5Jazz5131.62216.0W229-1222-19
6Thunder4735.57320.0L128-1319-22
7Grizzlies4339.52424.0L224-1719-22
8Trail Blazers4141.50026.0L125-1616-25
Zobacz pełną tabelę

Ostatnie komentarze użytkowników

zawisz: Lonzo MVP SL! Kuzma MVP Final games! Dobrze zaczyna się dziać w LAL!

Ingram w All-Rookie Second Team! Komentarz opublikowany: on 18/7/17

marekpic: byłoby super, aczkolwiek niczego nie można być pewnym jeśli chodzi o zmienność zawodników nba

Lakers pewni pozyskania Paula George'a Komentarz opublikowany: on 20/5/17

marekpic: Lonzo Ball jest dobry ale mamy przecież Russela, więc jeśli Boston weźmie Fultza, to lepszym wyborem byłby jednak Josh Jackson, Lakers nie ma obrony a Jackson idealnie pasowałby u nas jako rim protector, chyba że Boston wybiorą Jacksona, to my bierzemy Fultza, lub lakers oddadzą Russela w jakiejś wymianie, to wtedy wybór Balla jest jak najbardziej na miejscu

Kontrowersje wokół Lonzo Balla Komentarz opublikowany: on 20/5/17