Aktualności


Lakers 75 - Thunder 77 (0-2)
2012-05-18 09:35:00 | autor: | Komentarze [1]

Tagi: lakers, playoffs 2012, thunder

Dwie minuty dzieliły Los Angeles Lakers od zwycięstwa w meczu numer 2 nad Oklahoma City Thunder i wyrównania stanu serii na 1-1. Jeziorowcy stracili jednak w końcówce 7-punktowe prowadzenie, pozwolili Thunder zakończyć mecz 9-0 i przegrali ostatecznie 75-77, w meczu, który prawdopodobnie był ich „być albo nie być” w tej rundzie. Rywalizacja przenosi się teraz na dwa spotkania do Los Angeles, co w normalnych okolicznościach działałoby na ich korzyść, ale będą to mecze back-to-back, co w obliczu zmęczonych nóg Lakers i pełnych energii Thunder, może oznaczać dla nich rychły koniec rozgrywek 2011/2012.

Rzadko się zdarza, aby już drugi mecz serii Playoffs był tak istotny dla losów rywalizacji, ale tak właśnie było w tym przypadku. Oprócz tego, że Jeziorowców czeka niezwykle ciężka przeprawa dziś i jutro, w dwóch meczach dzień po dniu, historia również nie jest po ich stronie. Za kadencji Kobego Bryanta, Lakers mają bilans 1-7 w seriach Playoffs, w których przegrywali już 0-2. Jedyny raz kiedy zaliczyli udany comeback miał miejsce w roku 2004, gdy przegrywając dwa pierwsze mecze drugiej rundy z San Antonio Spurs, ostatecznie wygrali 4-2, w serii, w której swój słynny rzut na 0,4 sekundy przed końcem meczu oddał Derek Fisher.

37-letni weteran gra jednak teraz w Oklahomie i we wczorajszym meczu Lakers prawdopodobnie po raz pierwszy od jego odejścia pożałowali, że nie mają go już po swojej stronie. Przy stanie 76-75 dla Thunder, Lakers mieli 5 sekund na rozegranie akcji, którą inicjował Metta World Peace zza linii bocznej na połowie rywala. Trener Mike Brown zapewniał po meczu, że akcja ta została rozrysowana dla Kobego Bryanta, ale World Peace dostrzegł w rogu boiska kompletnie niekrytego Steve'a Blake'a i zdecydował się zagrać do niego. W poprzedniej rundzie z Nuggets, Blake zapewnił drużynie zwycięstwo w meczu numer 4 rzutem za trzy punkty. Tym razem jednak rzut, który mógł dać Lakers 1-1 w tej serii okazał się niecelny. Czy Derek Fisher trafiłby ten rzut, tak jak to robił wielokrotnie w Playoffs?... Trudno mieć jednak pretensje o porażkę do Blake'a, gdyż Lakers wcześniej wspólnymi siłami roztrwonili 7-punktowe prowadzenie, które osiągnęli na 2 minuty i 8 sekund przed końcem meczu, po tym jak punkty zdobył Andrew Bynum.

„Nikt inny nie był na czystej pozycji. Steve był niekryty. Zamiast stracić piłkę, wolałem podać do niego. Trafił wielki rzut przeciwko Denver i wszyscy mu za to dziękowaliśmy.” – powiedział o swojej decyzji Metta World Peace. Na świecie nie brak jednak idiotów i po tym jak Blake nie trafił tego rzutu, jego żona, Kristen Blake zaczęła otrzymywać śmiertelne pogróżki na swoim koncie na Twitterze. „Jestem zawiedziony, że jest tak mnóstwo ludzi pałających nienawiścią. Byłbym tak samo zrozpaczony gdybyśmy przegrali bez względu na to czy bym trafił czy nie. Oczywiście chciałem, żeby wpadło, ale się nie udało. Będę starał się to nadrobić w następnych meczach.” – powiedział Blake.

Lakers nie musieliby jednak wcale oddawać desperackiego rzutu po zwycięstwo, gdyby wcześniej zabezpieczyli, wydawało się, komfortowe prowadzenie. Jeziorowcy nie zwykli popełniać głupich decyzji w crunch-time w tym sezonie, tym bardziej trudno zrozumieć, to co się stało w ostatnich dwóch minutach tego meczu. W pierwszych dziesięciu minutach czwartej kwarty Oklahoma zdobyła ledwie 8 punktów i nic nie zapowiadało, że mieliby się w końcu przełamać. Zespół prowadzony przez Scotta Brooksa postanowił jednak walczyć do samego końca i opłaciło się, gdyż Lakers przy okazji zaczęli popełniać błąd za błędem. Najpierw impas Thunder przerwał James Harden przedostając się z łatwością pod kosz i zmniejszając dystans do pięciu punktów. Parę sekund później Kobe Bryant podał prosto w ręce Kevina Duranta, a ten popędził szybko na drugą stronę boiska i zakończył akcję wsadem. Kolejna akcja ofensywna Lakers, to kolejna strata, tym razem w wykonaniu Steve'a Blake'a, który próbował podawać do Kobego Bryanta przez ręce Russella Westbrooka i piłka wylądowała na aucie, dotknięta przez Kobego.

Thunder spudłowali dwa kolejne rzuty, ale Lakers nie potrafili tego wykorzystać i Kobe został tym razem zablokowany przez Jamesa Hardena pod koszem Thunder. Najlepszy rezerwowy sezonu 2011/2012 po udanej akcji defensywnej zdobył kolejne punkty dla swojego zespołu i na niespełna minutę przed końcem meczu Oklahoma przegrywała już tylko jednym punktem (74-75). Jeziorowcy robili w końcówce wszystko aby przegrać ten mecz, czego dowodem była kolejna akcja ofensywna, w której Kobe oddał rzut za trzy punkty z nieprzygotowanej pozycji, gdy na zegarze pozostawało jeszcze 6 sekund rozegranie. Gospodarze skorzystali z tego prezentu i już po chwili cieszyli się z odzyskanego prowadzenia, po tym jak na 18 sekund przed końcową syreną punkty zdobył Kevin Durant. Dopiero po tym wszystkim miejsce miała wcześniej opisana sytuacja, w której to Blake nie trafił potencjalnego game-winnera.

Ale nawet po tym rzucie Lakers wciąż mieli cień szansy na odwrócenie losów spotkania, ale Kobe Bryant postanowił do końca pozostać antyliderem. Po niecelnej trójce, piłkę zebrał Thabo Sefolosha, dokładnie na 2,9 sekundy przed końcem meczu. Bryant był tuż przy nim, ale zamiast go od razu sfaulować, zademonstrował tylko swoje gesty niezadowolenia, a Sefoloshę sfaulował dopiero Pau Gasol, gdy na zegarze pozostała już tylko jedna sekunda. Lakers wciąż mieli jednak jeden faul do oddania, więc Kevina Duranta posłał na linię dopiero World Peace przy kolejnym wznowieniu z autu. Po trafieniu przez niego jednego rzutu pozostawiło to Lakers tylko 0,3 sekundy, przy zaczynaniu gry z własnej połowy. Jeziorowcy naturalnie nie zdołali w tym czasie zrobić nic konstruktywnego i mogli tylko opuszczać Energy Arena z opuszczonymi głowami.

„To było szalone. Byliśmy lepsi od Świętego Mikołaja, rozdając prezenty na prawo i lewo. Rozdajemy mecze, kontrakty i pierścienie.” – podsumował końcówkę spotkania Andrew Bynum, który zakończył występ z dorobkiem 20 punktów i 9 zbiórek. Oprócz niego 20 punktów zdobył także Kobe Bryant, ale na fatalnej 36-procentowej skuteczności (9/25 z gry, 0/6 za trzy).  

Zanim nastąpiły katastrofalne w skutkach ostatnie dwie minuty, Lakers rozgrywali naprawdę świetny mecz, zwłaszcza po defensywnej stronie parkietu. Zdobyte przez Thunder 77 punktów to ich najmniejszy dorobek punktowy w tegorocznych Playoffs, a w całym sezonie tylko raz zdobyli mniej niż 80 punktów. Jeziorowcy usprawnili obronę na pick-n-rollach, przez które wysoko przegrali w pierwszym meczu i wytrącili z rąk Thunder wszelkie argumenty. Przy tym wszystkim Lakers sami jednak zapomnieli o zdobywaniu punktów i w całym spotkaniu trafili raptem 38,5% rzutów z gry, fatalne 13,3% za trzy punkty (2/15), a w ostatniej kwarcie zdobyli łącznie zaledwie 12 punktów. Nie da się wygrać wyrównanego meczu, zdobywając tak mało punktów w czwartej kwarcie. Jedynym, choć marnym usprawiedliwieniem zawalenia końcówki jest zmęczenie. Każdy z trójki Bryant–Bynum–Gasol grał powyżej 40 minut, co miało miejsce już trzeci raz w tych Playoffs, podczas gdy w sezonie zasadniczym nie przydarzyło się ani razu, w meczu, który nie zakończył się dogrywką.

Lakers mają jednak dwa mecze back-to-back do wygrania i tłumaczenie się zmęczeniem nie najlepiej przedstawia ich szansę na zwycięstwo w tych spotkaniach. Pierwszy mecz już dziś o godzinie 4:30 czasu polskiego. 

Więcej świeżych informacji o Los Angeles Lakers znajdziesz na naszym fanpage'u na Facebooku.

Komentarze [1]

Brian

Szkoda tego meczu. Zagraliśmy naprawdę dobry mecz. Gdyby Blake trafił za 3...
Teraz Staples.

Aby komentować artykuły na stronie musisz być zalogowany

Lakers.pl on Facebook

Polub nasz profil:

Logowanie / Rejestracja

Zapamiętaj

REKLAMA

Konferencja Zachodnia

TeamWP%GBSeriaDW
1Warriors6715.8170.0W136-531-10
2Spurs6121.7446.0L331-1030-11
3Rockets5527.67112.0W130-1125-16
4Clippers5131.62216.0W729-1222-19
5Jazz5131.62216.0W229-1222-19
6Thunder4735.57320.0L128-1319-22
7Grizzlies4339.52424.0L224-1719-22
8Trail Blazers4141.50026.0L125-1616-25
Zobacz pełną tabelę

Ostatnie komentarze użytkowników

DJMbenga: Lonzo Ball - 2 skład Rookie.

Ingram w All-Rookie Second Team! Komentarz opublikowany: 2 tygodnie, 3 dni temu

DJMbenga: Otóż nie :D

Ingram w All-Rookie Second Team! Komentarz opublikowany: on 10/5/18

zawisz: Lonzo MVP SL! Kuzma MVP Final games! Dobrze zaczyna się dziać w LAL!

Ingram w All-Rookie Second Team! Komentarz opublikowany: on 18/7/17