Aktualności


Zamienił Ramon Lakers na Bobcats
2012-07-16 10:02:00 | autor: | Komentarze [0]

Tagi: bobcats, ramon sessions

Kiedy Ramon Sessions trafił w marcu do Los Angeles, ofensywa Lakers dostała natychmiastowego kopa. Nie było wówczas wątpliwości, że jego przyjście było jakościowym krokiem naprzód, względem posiadania przedtem Dereka Fishera na jedynce. Playoffy co prawda zweryfikowały jego wartość, niemniej jednak nadal pozostawał on najlepszym rozgrywającym jakiego mieli Lakers od czasów Nicka Van Exela. Kariera Sessionsa w LA nie trwała zbyt długo, a w przyszłym sezonie będzie reprezentować barwy Charlotte Bobcats. Nikt jednak za nim w Los Angeles nie zapłacze, po tym jak pozyskano Steve'a Nasha – najlepszego rozgrywającego Jeziorowców odkąd karierę zakończył Magic Johnson.

Sessions mógłby nadal być graczem Lakers, ale sam zrezygnował z opcji zawodniczej na sezon 2012/2013 w poszukiwaniu dłuższego kontraktu. Gdyby z niej skorzystał, zarobiłby 4,5 miliona dolarów. Nikt jednak nie był chętny zaoferować Sessionsowi długoterminowej umowy, a najkorzystniejsze warunki zaproponowali mu Charlotte Bobcats – najgorsza drużyna w poprzednim sezonie i w całej historii NBA, po tym jak zanotowali najgorszy odsetek zwycięstw (7-59, 10,6%). Co prawda nie podano tego do oficjalnej wiadomości, ale według Marca J. Spearsa z Yahoo! Sports, pieniądze jakie otrzyma Sessions w Bobcats to 10 milionów dolarów za dwa sezony.

Podsumowując, Ramon wymienił jednoroczną umowę z Lakers, na o rok dłuższą z Bobcats za podobne pieniądze za jeden sezon. Zamienił grę w drużynie walczącej o mistrzostwo NBA obok takich graczy jak Kobe Bryant, Pau Gasol i Andrew Bynum, na grę w najgorszym zespole w lidze. Prawdopodobnie Ramon liczył na lepsze warunki, ale po tym co zaprezentował w Playoffs jego wartość na rynku znacznie spadła i się najzwyczajniej w świecie przeliczył. Tym samym Sessions stracił być może życiową szansę, aby stać się ważnym elementem jednej z najlepszych organizacji w historii NBA i rozgrywającym pierwszej piątki Lakers w najbliższych kilku sezonach.

Przypomina się tu sytuacja sprzed kilku sezonów, gdy Trevor Ariza liczył na wysoki kontrakt, ale Lakers nie chcieli przepłacać, aż w końcu stracili cierpliwość w negocjacjach i podpisali umowę z Ronem Artestem. Ostatecznie Ariza trafił do Houston Rockets, którzy dali mu niemal identyczne warunki, jakie początkowo proponowali mu Jeziorowcy. Ariza był ważnym elementem mistrzowskiej drużyny Lakers z sezonu 2008/2009 i prawdopodobnie Jeziorowcy nadal wygraliby z nim ligę w roku 2010, ale zamiast tego wybrał grę w gorszym zespole, w którym pozornie mógł odgrywać większą rolę. W Houston szybko się jednak zorientowano, że nie jest w stanie tego robić na wysokim poziomie i pozbyto w transferze do New Orleans Hornets, gdzie kariery jak dotąd również nie zrobił.

Gdy 1 lipca ruszył rynek podpisywania umów z wolnymi agentami, wynegocjowanie nowego kontraktu z Sessionsem było priorytetem dla kierownictwa Lakers, ale gdy tylko pojawiła się możliwość pozyskania Steve'a Nasha, szybko o Ramonie zapomniano. Sessions być może na własne życzenie zrezygnował z szansy zostania kimś więcej niż tylko przeciętniakiem przez resztę swojej kariery w NBA, której długość nadal pozostaje pod takim samym znakiem zapytania, jak miałoby to miejsce, gdyby został w LA na sezon 2012/2013.

Czy i w tym przypadku sprawdzi się porzekadło, że chytry dwa razy traci, pokaże przyszłość, ale nie ulega wątpliwości, że miasto Los Angeles i zespół Lakers mogli mu dać to, czego Charlotte Bobcats nigdy nie będą w stanie. Gdyby to była naprawdę długoletnia umowa byłoby to jak najbardziej zrozumiałe, ale nikt mu takiej nie zaoferował. Kto wie – może już dziś Sessions żałuje swojej decyzji, ale z pewnością nikt w podobny sposób nie myśli już o nim w LA, mając w perspektywie oglądanie występów w wykonaniu Steve'a Nasha. Ramon wniósł nową jakość po latach gry zawodnikami pokroju Dereka Fishera, Smusha Parkera czy Chucky Atkinsa, ale przyjście Nasha oznacza doświadczanie gry w wykonaniu rozgrywającego, jakiego nie widziano to od dwóch dekad.

Kariera Sessionsa w Lakers trwała więc 23 mecze sezonu regularnego i 12 spotkań w Playoffs. W sezonie notował średnio 12,7 punktu i 6,2 asysty na mecz, ale w dwóch rundach z Denver Nuggets i Oklahoma City Thunder liczby te spadły do 9,7 punktów i 3,6 asyst na skuteczności 37,1% rzutów z gry.

Więcej świeżych informacji o Los Angeles Lakers znajdziesz na naszym fanpage'u na Facebooku.

Komentarze [0]

Aby komentować artykuły na stronie musisz być zalogowany

Lakers.pl on Facebook

Polub nasz profil:

Logowanie / Rejestracja

Zapamiętaj

REKLAMA

Konferencja Zachodnia

TeamWP%GBSeriaDW
1Warriors6715.8170.0W136-531-10
2Spurs6121.7446.0L331-1030-11
3Rockets5527.67112.0W130-1125-16
4Clippers5131.62216.0W729-1222-19
5Jazz5131.62216.0W229-1222-19
6Thunder4735.57320.0L128-1319-22
7Grizzlies4339.52424.0L224-1719-22
8Trail Blazers4141.50026.0L125-1616-25
Zobacz pełną tabelę

Ostatnie komentarze użytkowników

zawisz: Lonzo MVP SL! Kuzma MVP Final games! Dobrze zaczyna się dziać w LAL!

Ingram w All-Rookie Second Team! Komentarz opublikowany: on 18/7/17

marekpic: byłoby super, aczkolwiek niczego nie można być pewnym jeśli chodzi o zmienność zawodników nba

Lakers pewni pozyskania Paula George'a Komentarz opublikowany: on 20/5/17

marekpic: Lonzo Ball jest dobry ale mamy przecież Russela, więc jeśli Boston weźmie Fultza, to lepszym wyborem byłby jednak Josh Jackson, Lakers nie ma obrony a Jackson idealnie pasowałby u nas jako rim protector, chyba że Boston wybiorą Jacksona, to my bierzemy Fultza, lub lakers oddadzą Russela w jakiejś wymianie, to wtedy wybór Balla jest jak najbardziej na miejscu

Kontrowersje wokół Lonzo Balla Komentarz opublikowany: on 20/5/17