Aktualności


Mitch Kupchak podsumowuje offseason
2012-09-10 18:03:00 | autor: | Komentarze [0]

Tagi: mitch kupchak, offseason 2012, wywiady

Mitch Kupchak ma za sobą pracowite lato, w trakcie, którego dokonał tyle ile nikt się nie spodziewał się w swoich najśmielszych oczekiwaniach. Pozyskanie Dwighta Howarda i Steve'a Nasha, to wystarczający powód, aby z miejsca uczynić go głównym kandydatem do nagrody Executive of the Year za sezon 2012/2013, a do tego wzmocnił ławkę na tyle, że spokojnie może się ona równać z tą, którą Lakers dysponowali w latach 2009-2010, gdy dwukrotnie wygrywali ligę. O tegorocznych ruchach kadrowych porozmawiał z Kupchakiem Sam Amick z Sports Illustrated.

Wszyscy są ciekawi twojego zespołu jeszcze bardziej niż w poprzednim roku, co jest bardzo wymowne w przypadku organizacji, która zawsze znajduje się w centrum uwagi. Cofnijmy się do grudnia ubiegłego roku, kiedy to transfer Chrisa Paula nie doszedł do skutku i od tego momentu mieliście pod górkę. Przejście od tego, do waszej obecnej sytuacji jest nadzwyczajnie, nieprawdaż?

Na papierze, wykonaliśmy takie ruchy, które w naszej opinii nas wzmocnią. Myślę, że będziemy liczyć się w walce o mistrzostwo. Nie wiem czy będziemy prowadzić w tym wyścigu, będziemy drudzy, czwarci czy piąci, ale uważam, że wszyscy będą musieli się z nami liczyć i jesteśmy zdecydowanie lepsi niż przed rokiem. Czy to czas, aby świętować? Absolutnie nie. Będziemy musieli poczekać kilka miesięcy, żeby przekonać się jak zespół się zgra ze sobą.

Poprzedni sezon był trudny dla wszystkich drużyn w NBA. Jeśli miałeś zebrany sztab szkoleniowy i gotowy zespół, miałeś przewagę. Drużyny, które zmieniały trenerów, lub robiły roszady w składzie, przy tak skróconym sezonie miały trudności z wspięciem się na wyżyny swoich możliwości. Bez wdawania się w szczegóły, zaczęliśmy sezon w takiej sytuacji, że transfer nie doszedł do skutku, a uczucia niektórych osób zostały zranione. To nie pomogło naszym nowym trenerom przy skróconym kalendarzu rozgrywek. Ale skrócony sezon dotyczył wszystkich.

Zajmujesz się tym od dłuższego czasu i wiem, że to jeszcze nie czas na refleksje, ale z perspektywy twojej kariery, jak bardzo zapadną ci w pamięć wzloty i upadki z ubiegłego sezonu?

W tym biznesie naprawdę nie ma czasu na spoglądanie się za siebie. Bez komfortu rozegrania przez ten zespół sezonu, lub dwóch, nie możesz patrzeć na to w ten sposób. Pamiętam, że w 2003 roku mieliśmy świetne lato, gdy sprowadziliśmy Karla Malone'a i Gary'ego Paytona, mając Shaqa i Kobego, i prawie przegraliśmy do zera w finałach. W rezultacie, po tych rozgrywkach doszło do ogromnych zmian. To naprawdę za wcześnie, a generalni managerowi mają w obecnych realiach trudności ze zbudowaniem zespołu. Musimy czekać na rezultaty. Zawsze patrzę w przyszłość, myśląc o ewentualnych problemach jakie mogą się przytrafić.

Było dużo pozytywnych opinii na temat ubiegłorocznego zespołu, ale wiem, że gdy przegrywasz trzeci raz z rzędu, wszyscy nagle domagają się przebudowy. I wtedy zaczynasz się martwić o kontuzje i spoglądasz na inne zespoły, które dokonały wzmocnień. Więc nigdy nie myślisz optymistycznie o wszystkim co się dzieje. Staram się nie zatrzymywać i przewidywać co może pójść nie tak i temu zapobiec.

Wspomniałeś sezon z Karlem i Garym. Czy stał się on swego rodzaju przestrogą, aby nie dzielić skóry na nieupolowanym niedźwiedziu?

Pozyskanie Karla i Paytona było pozytywnym ruchem z naszej strony. Szum wokół tamtego zespołu był w pełni uzasadniony, a w sezonie regularnym osiągnęliśmy świetny wynik. Ale przegraliśmy w Finale. I przez pryzmat tego ta organizacja jest właśnie oceniania. Wiem, że ja sam oceniam zespół tak samo, wraz z właścicielami i innymi ludźmi, którzy oglądają Lakers od dziecka. Wszystko kręci się wokół mistrzowskich tytułów, a nie wokół dobrych wyników w sezonie regularnym, dojścia do Finału Konferencji, czy wygraniu własnej dywizji.

Skoro masz takie wyważone podejście do własnego zespołu, co jak na razie wydaje się być twoim największym zmartwieniem?

Idealnym przykładem jest pytanie, które ludzie często mi zadają: „Mitch, masz świetną pierwszą piątkę, martwisz się czymkolwiek lub chciałbyś coś jeszcze zmienić?”. I pierwszą rzeczą jaka przychodzi mi na myśl jest to, żeby moi wszyscy gracze mieli po 25 lat. Tak właśnie na to patrzę. To świetna grupa zawodników, ale chciałbym żeby byli młodsi.

  

Dotyczy to zwłaszcza Steve'a, jeśli już rozmawiamy o wieku. Czy przed dokonaniem transakcji dokonałeś analizy tego, co potrafi robić Steve w wieku 38 lat, czy zwyczajnie uznałeś, że Steve Nash jest lepszy od tego co mieliście bez względu na to ile ma lat?

Mówią szczerze, nie myśleliśmy nawet, że ściągnięcie go jest realistyczne, chociaż ostatecznie udało nam się tego dokonać. 1 lipca, minutę po północy (pierwszego dnia free-agency), wykonałem telefon do jego przedstawiciela Billa Duffy'ego i wyraziłem zainteresowanie Stevem. Czułem, że jest to rzecz, którą muszę zrobić, bo był dostępny na rynku. Nawet przez chwilę nie myślałem jednak, że mamy szansę go pozyskać. I Bill mnie zapytał: „Nie chciałbyś porozmawiać ze Stevem osobiście? Jest tu ze mną.” Nie spodziewałem się, że będę z nim rozmawiać minutę po północy tuż po starcie free-agency, a kiedy rozmowa dobiegła końca, pomyślałem sobie: „To była świetna pogawędka, ale pewnie ostatnia jaką odbyliśmy.” Nie mieliśmy odpowiednich pieniędzy i wydawało mi się, że Toronto i New York prowadzą w staraniach o niego. Na dodatek, Phoenix i tak nie zgodziliby się na transfer, więc nie widziałem możliwości, aby go pozyskać.

Co sprawiło, że wasza rozmowa była taka świetna?

Nie spodziewałem się, że będę z nim rozmawiać tego wieczora. To było bardzo spontaniczne. Wyraził podziw dla działania naszej organizacji. Ja wyraziłem podziw dla jego kariery i osiągnięć. To była bardzo przyjemna i bezpośrednia rozmowa, ale on odbył pewnie sześć podobnych tej nocy.

A ile według ciebie zostało mu jeszcze paliwa w baku?

Nie będzie u nas odpowiedzialny za ciągnięcie całej gry drużyny, co czyni ogromną różnicę. Nie będzie defensywnym punktem odniesienia dla trenerów przeciwnych drużyn. Nie oczekujemy od niego, aby zdobywał punkty. Nigdy nie był najlepszym graczem na boisku. Zawsze był jednym z najlepszych, więc funkcja jaką będzie pełnić w naszym zespole, sposób w jaki jego umysł postępuje z biegiem kariery i sposób w jaki myśli o grze na pewno tu pomogą.

Tak, chronologicznie jest jednym z najstarszych zawodników w lidze. Ale nie myślimy o tym, czy zostały mu dwa czy trzy dobre sezony. Przez lata doświadczeń zdążył rozgryźć jak utrzymać swoje ciało w zdrowiu. Często jest podrapany, zbiera siniaki, miewa zwichnięcia i od zawsze dokuczały mu plecy, ale wymyślił sposób jak utrzymać formę i wytrwać trudy sezony. I myślę, że wszystko u niego bierze się z energii. On czuje się odmłodzony. Przez ostatni rok lub dwa prawdopodobnie ciężko było mu przetrwać całe rozgrywki. Musiał nieść na swoich barkach ciężar gry i być może czuł, że jego zespół nie jest w stanie konkurować z najlepszymi, choć mieli szansę na awans do Playoffs co jest wystarczającą motywacją dla wielu. Ale mając szansę walki o mistrzostwo, będzie mentalnie świeży i to będzie znaczącą różnicą.

  

Czy mógłbyś zdradzić jak przebiega rehabilitacja Dwighta Howarda?

Przebadali go nasi lekarze i specjaliści od pleców i wszystko przebiega pomyślnie. Powinien dojść do formy, jaką miał wcześniej. Z pewnością nie będziemy go popędzać do gry w pierwszym dniu treningowym, w pierwszym meczu przedsezonowym, czy w pierwszym meczu sezonu. Do gry wróci wtedy, gdy poczuje, a nasi ludzie to potwierdzą, że w pełni wyzdrowiał. Ale nasze rozumienie przebiegu rehabilitacji jest takie, że znajduje się na właściwej drodze do całkowitego wyzdrowienia.

Czy wiecie kiedy to może nastąpić? Czy jego występ w pierwszym meczu sezonu jest nadal możliwy?

Nie rozmawialiśmy na ten temat. Nie ma potrzeby, aby ktokolwiek ustalał teraz harmonogram jego powrotu. Czujemy się komfortowo z jego postępami.

Jestem pewien, że dotarły do ciebie jego pozytywne komentarze jakie wygłosił na temat bycia członkiem Lakers za pośrednictwem Twittera. To coś, co sprawia, że kibice Lakers mogą liczyć na waszą dłuższą relację. Czy dał ci odczuć, że podoba mu się myśl pozostania Jeziorowcem po zakończeniu sezonu, ostatniego w jego kontrakcie?

Poza naszą konferencją prasową, która odbyła się w ogromnym pośpiechu, nie spędziłem z nim wiele czasu. Wiem tylko to, co usłyszałem i to co dociera do mnie od ludzi, którzy na niego wpadają i od ludzi, którzy go znają. I jeśli coś się pojawia w prasie lub na Twitterze, też o tym wiem. I wszystko jak na razie brzmi bardzo pozytywnie. Naszym celem zawsze było ściągnięcie go tu i teraz i patrzymy optymistycznie na to, co będzie, po roku jaki u nas spędzi, miejmy nadzieje obfitym w zwycięstwa, walce o mistrzostwo i byciu na językach naszych fanów, którzy są nie tylko w Południowej Kalifornii. Jedziemy do Nowego Jorku, Charlotte Utah czy Phoenix i zawsze jest tam dwa, czy trzy tysiące fanów w naszych koszulkach. Myślę po prostu, że poczuje, iż to miejsce jest wyjątkowe i będzie ono pasować do jego stylu życia. To jest na tyle duże miasto, że nie możesz być w nim największą gwiazdą, ale jest tak wielu fanów Lakers, którzy nigdy nie pozwolą ci zgasnąć. W tak dużym mieście nadal możesz czuć się wyjątkowo. To nasze podejście, a za rok zobaczymy na czym stoimy.

Wiem, że to jeszcze zbyt wczesne pytanie, gdyż wciąż formalnie nie zatrudniliście Eddiego Jordana (wywiad został przeprowadzony zanim to nastąpiło – przyp. tłum.), ale rozmawiałem ostatnio z Petem Carillem o taktyce Princeton Offense i jak może ona działać w waszym zespole. Analogicznie, jak widzisz współpracę Dwighta i Kobego?

Wszystko będzie w porządku. Dwight jest przyszłością, a Kobe, Steve, Metta i Pau są teraźniejszością. Nie powinno być żadnych problemów. Pau może grać w jakimkolwiek systemie. Metta nie ma żadnych problemów z byciem zadaniowcem. Jeśli zdobędzie 8 czy 10 punktów, będzie dobrze bronić i wygramy mecz, będzie szczęśliwy. Więc nie widzę, żadnych powodów, aby ci gracze nie mogli się dogadać. W końcówkach spotkań piłka będzie w rękach Kobego, a Steve będzie kontrolować tempo gry, bez względu na to jaką obierzemy taktykę. Nie mówimy tu o wprowadzeniu nowej taktyki w grupie młodego i niesprawdzonego zespołu. To doświadczona drużyna, która znajdzie sposób, jak ze sobą grać.

Dokonałeś również kilku wzmocnień ławki rezerwowych. Jak się obecnie zapatrujesz na tę grupę zawodników?

Po wytransferowaniu Lamara Odoma przed rokiem, nasza ławka nie była tak dobra, jak mogłaby być. Pozyskaliśmy Antawna Jamisona, podpisaliśmy nowy kontrakt z Jordanem Hillem, a następnie ściągnęliśmy w transferze Chrisa Duhona i Earla Clarka. Następnie zatrudniliśmy shootera Jodiego Meeksa, który w mojej opinii potrafi o wiele więcej niż tylko rzucać. Ale jeśli jest jedna rzecz, która jest jego najmocniejszą stroną, to trafianie rzutów i nie można go zostawiać bez opieki. Myślę, że wzmocniliśmy naszą ławkę w komplementarny sposób. Ale po raz kolejny, wracając do tego, jak zaczęliśmy naszą rozmowę, to wszystko istnieje tylko na papierze, a jak to wyjdzie w praniu dowiemy się za rok.

Jak ludzie powinni postrzegać trenera Browna w związku z presją sukcesu, jak na nim spocznie?

Mike i ja odbyliśmy wiele rozmów, o tym, jak wszyscy jesteśmy oceniani. On to wie i ja to wiem. Wiedział o tym jeszcze zanim podjął u nas pracę, ale tak po prostu jest w przypadku Lakers. Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że jest naszym trenerem. Wiem, że ciężko jest podążać śladami Phila Jacksona. Żaden sztab szkoleniowy z którym miałem do czynienia, nigdy nie pracował tak ciężko, jak Mike i jego współpracownicy, a to wszystko o co mógłbym ich prosić. Odniósł wielki sukces jako trener. To radość być w pobliżu niego i współpracować z nim i mam nadzieję, że będzie to trwać przez wiele lat. Ale koniec końców jesteśmy oceniani przez pryzmat zwycięstw i tak samo zostanie oceniany przez nas.

W styczniu pojawiły się pogłoski, że myślałeś o opuszczeniu Lakers lub emeryturze, po tym jak transfer Chrisa Paula skończył się fiaskiem. Czy to było na tyle frustrujące, że myślałeś o odejściu?

Nie szczególnie.

Nie szczególnie?

Nie, nie szczególnie. Przypuszczam, że kiedyś będę myślał o emeryturze. Ale teraz mam świetną pracę w wielkim mieście i świetnej organizacji.

Niemniej jednak, czy możemy założyć, że po ostatnich transferach jesteś zregenerowany i inaczej myślisz o swojej pracy?

Zawsze jestem pobudzony myślą o zbliżającym się sezonie. Ciężko zrealizować swoje wszystkie cele od maja do sierpnia, ale zawsze wydaje nam się, że udało nam się coś osiągnąć. We wrześniu i październiku jesteśmy naładowani i gotowi do pracy.

Więcej świeżych informacji o Los Angeles Lakers znajdziesz na naszym fanpage'u na Facebooku.

Komentarze [0]

Aby komentować artykuły na stronie musisz być zalogowany

Lakers.pl on Facebook

Polub nasz profil:

Logowanie / Rejestracja

Zapamiętaj

REKLAMA

Konferencja Zachodnia

TeamWP%GBSeriaDW
1Warriors6715.8170.0W136-531-10
2Spurs6121.7446.0L331-1030-11
3Rockets5527.67112.0W130-1125-16
4Clippers5131.62216.0W729-1222-19
5Jazz5131.62216.0W229-1222-19
6Thunder4735.57320.0L128-1319-22
7Grizzlies4339.52424.0L224-1719-22
8Trail Blazers4141.50026.0L125-1616-25
Zobacz pełną tabelę

Ostatnie komentarze użytkowników

zawisz: Lonzo MVP SL! Kuzma MVP Final games! Dobrze zaczyna się dziać w LAL!

Ingram w All-Rookie Second Team! Komentarz opublikowany: on 18/7/17

marekpic: byłoby super, aczkolwiek niczego nie można być pewnym jeśli chodzi o zmienność zawodników nba

Lakers pewni pozyskania Paula George'a Komentarz opublikowany: on 20/5/17

marekpic: Lonzo Ball jest dobry ale mamy przecież Russela, więc jeśli Boston weźmie Fultza, to lepszym wyborem byłby jednak Josh Jackson, Lakers nie ma obrony a Jackson idealnie pasowałby u nas jako rim protector, chyba że Boston wybiorą Jacksona, to my bierzemy Fultza, lub lakers oddadzą Russela w jakiejś wymianie, to wtedy wybór Balla jest jak najbardziej na miejscu

Kontrowersje wokół Lonzo Balla Komentarz opublikowany: on 20/5/17