Aktualności


Watch Your Back. Uważajcie na siebie
2012-09-17 16:17:00 | autor: | Komentarze [1]

Tagi: dwight howard, kontuzje, steve nash

Fanfary ucichły, błysk fleszy powoli ustaje. Do rozpoczęcia sezonu został miesiąc i 2 tygodnie. Nadeszła pora, aby trzeźwym umysłem ocenić stan drużyny Los Angeles Lakers. Kluczowym znakiem zapytania przed startem sezonu jest zdrowie, a konkretniej plecy. W ostatnich dniach pojawiło się wiele wątpliwości z tym związanych. Po operacji kręgosłupa Dwighta Howard, otrzymujemy jedynie szczątkowe informacje o postępującym procesie rekonwalescencji, pojedyncze zdjęcia, na których możemy obserwować Howard ćwiczącego w siłowni, bądź też wsadzającego piłkę do kosza.

Jednak z informacji, które są pewne, wiemy, że Dwight opuści mecze przedsezonowe, jak również nie będzie brał aktywnego udziału w obozie przygotowawczym do sezonu. Dla Mike’a Browna z pewnością będzie to utrudnienie. Jaka zapadnie decyzja? Czy na początku sezonu Pau Gasol, będzie grał na centrze, czy może Jordan Hill dostanie duże minuty, który ze względu na swoją szybkość i dynamikę, lepiej będzie pasować do roli jaką później pełnił będzie Howard – zawodnika rolującego w stronę kosza po zagrywkach pick and roll, oraz stawiającego duże ilości zasłon. Z pewnością wkomponowanie Dwighta, będzie łatwiejsze, aniżeli było to w przypadku powracającego po kontuzjach Bynuma, który swoim stylem gry – czyli izolacjami na post up, potrafił zwolnić tempo gry LA Lakers. Przystosowanie ataku dla Mike’a Browna nie powinno być problem. Od tego ma nowego rozgrywającego w postaci Steve’a Nasha. Jednak czy weteranowi NBA wystarczy sił i zdrowia, aby spędzać na parkiecie efektywne 30 minut?

Problemem Nasha podobnie jak Howarda są plecy. Z tym, że rozgrywający Lakers cierpi na kręgozmyk – jest to stan polegający na przesunięciu (podwichnięciu) 2 kręgów względem siebie, gdzie wyższy kręg ulega przesunięciu do przodu względem niższego. Taki stan prowadzi do utraty stabilności kręgosłupa, pogorszenia sprawności ruchowej chorego człowieka, przewlekłego bólu oraz wystąpienia objawów neurologicznych. Kręgosłup najczęściej występuje na poziomie 4 i 5 kręgu lędźwiowego.

Definicja zaczerpnięta ze źródeł medycznych nie napawa optymistycznie. W poprzednim sezonie, który był skrócony ze względu na lockout, Steve opuścił 4 mecze, aby dać odpocząć swoim plecom. Na parkiecie spędzał średnio 31,6 minuty na mecz. Tylko w 3 sezonach, w których wchodził do gry z ławki, Nash grał mniej minut. Ostatni pełny sezon bez jakiegokolwiek opuszczenia meczu Steve rozegrał dokładnie 10 lat temu, ale na przestrzeni swojej kariery, nigdy nie grał dłużej niż 36 minut na mecz. Można jednak przypuszczać, że przy przepełnionym gwiazdami składzie Lakers, Mike Brown pozwoli weteranowi w wielu meczach odpoczywać w czwartych kwartach, gdy zwycięzca meczu będzie już znany, i nie będzie musiał grać dłużej niż 30, może 25 minut w meczu.

Sprawa minut jest również bardzo frapująca dla Kobego Bryanta i Pau Gasola. Wysoki skrzydłowy Lakers w poprzednim sezonie, był na drugim miejscu w NBA pod względem ilości rozegranych minut, średnio spędzając na nim 37,4 minuty. W przypadku Kobego liczba średnich minut jest jeszcze wyższa – 38,5, jednak ze względu na opuszczenie 8 spotkań w celu regeneracji ciała, znalazł się w łącznej klasyfikacji nieco niżej. Ta sytuacja powinna się zmienić, przede wszystkim dlatego, że w końcu na ławce są pełnowartościowi zmiennicy. Dla ulżenia nogom Bryanta sprowadzony został Jodie Meeks – dobry strzelec zza łuku, młody, szybki atletyczny zawodnik, który w Philadelphii grając w podstawowym składzie potrafił osiągać zdobycze na poziomie 10 puntków na mecz, przy 40 % skuteczności rzutów za 3 punkty.

Zmienić w każdej chwili Gasola gotów będzie Antawn Jamison – zdobywca nagrody Sixth Man Of The Year w sezonie 2003/04, który w poprzednich rozgrywkach, grając w Cleveland, spędzał na parkiecie 33 minuty na mecz, notując przy tym 17 punktów, 6,3 zbiórki i 2 asysty. Jest to diametralna różnica względem zeszłorocznych zmienników, w osobach Josha McRobertsa, Troya Murphy'ego, Andrew Goudelocka czy Dariusa Morrisa, za których sprawą ławka Lakers była najgorsza w NBA. W poprzednich latach częstym widokiem w końcówkach meczy byli Kobe i Pau, niemalże „oddychający rękawami”. Większość zawodników w składzie drużyny z Los Angeles to weterani mających za sobą duże ilości minut w nogach. Jednak widać pewien balans – Dwight w podstawowym składzie oraz Jordan Hill, Jodie Meeks i Devin Ebanks na ławce. Są zatem zawodnicy, którzy mogą wnieść sporo energii na boisko, a doświadczeni gracze jak Kobe czy Steve, z pewnością będą w stanie to wykorzystać. Pod znakiem zapytania stoi również rozkład odpowiedzialności na barki poszczególnych zawodników. Czy Bryant po dołączeniu do drużyny Howarda będzie chciał podzielić się ciężarem, który spoczywa na jego plecach?

Doskonale wszystkim znany jest fakt, że Kobe to zawodnik, który uwielbia konkurencję i rywalizację. Jednak objawia się to często w chęci samodzielnego prowadzenia akcji, i kończenia ich na swój własny sposób – nie zawsze udany i nie zawsze działający na korzyść drużyny, a prowadzący często do niewykorzystania lepszych pozycji partnerów na boisku. Czy wspólny cel połączy ich na tyle, aby schować swoje ambicje do kieszeni?

Biorąc pod uwagę, że Kobe sam werbował Nasha do Lakers, mówiąc mu, że potrzebuje jego pomocy w zdobyciu kolejnego mistrzostwa, to można mieć nadzieję, iż jest gotów podzielić się piłką w większej skali niż miało to miejsce dotychczas. Jednak rola Dwighta Howarda w drużynie elektryzuje fanów o wiele bardziej, niż będącego u schyłku swojej kariery, Steve'a Nasha. Nie jest powiedziane, że uwaga mediów i fanów skierowana mocniej na jednego z liderów Lakersów, nie spowoduje jakichś zatarć, konfliktów pomiędzy Kobem, a Dwightem. Jednak sądząc po dotychczasowych wypowiedziach, Howard wydaje się być gotów poczekać 2 lata, by przejąć symboliczną pałeczkę po Bryancie (gdy końca dobiegnie jego kontrakt), a następnie samodzielnie prowadzić LA Lakers do zwycięstw, a w konsekwencji tytułów mistrzowskich.

  

Fundamentem przyszłych sukcesów jest jednak zdrowie. Bez zdrowych pleców Nasha i Howarda, kolan Kobego, kondycji fizycznej Gasola nie będzie mowy o zdobyciu wspólnego celu. Dla organizacji Lakers kluczem jest, aby Mike Brown, tak poukładał wszystkie elementy tej układanki, by nie zachodziły na siebie za bardzo i nie powycierały się przez zużycie.

Więcej świeżych informacji o Los Angeles Lakers znajdziesz na naszym fanpage'u na Facebooku.

Komentarze [1]

airmax

Brown musi znaleźć złoty środek w rotacji. W tym sezonie nie może narzekać na brak dobrych zawodników na ławce. Kupczak zrobił swoje teraz kolej na Browna.

Mam nadzieję, że w tym sezonie będę częściej oglądał spokojnie ostatnią kwartę ze świadomością, że mamy niemal pewną wygraną.

Aby komentować artykuły na stronie musisz być zalogowany

Lakers.pl on Facebook

Polub nasz profil:

Logowanie / Rejestracja

Zapamiętaj

REKLAMA

Konferencja Zachodnia

TeamWP%GBSeriaDW
1Warriors6715.8170.0W136-531-10
2Spurs6121.7446.0L331-1030-11
3Rockets5527.67112.0W130-1125-16
4Clippers5131.62216.0W729-1222-19
5Jazz5131.62216.0W229-1222-19
6Thunder4735.57320.0L128-1319-22
7Grizzlies4339.52424.0L224-1719-22
8Trail Blazers4141.50026.0L125-1616-25
Zobacz pełną tabelę

Ostatnie komentarze użytkowników

zawisz: Lonzo MVP SL! Kuzma MVP Final games! Dobrze zaczyna się dziać w LAL!

Ingram w All-Rookie Second Team! Komentarz opublikowany: on 18/7/17

marekpic: byłoby super, aczkolwiek niczego nie można być pewnym jeśli chodzi o zmienność zawodników nba

Lakers pewni pozyskania Paula George'a Komentarz opublikowany: on 20/5/17

marekpic: Lonzo Ball jest dobry ale mamy przecież Russela, więc jeśli Boston weźmie Fultza, to lepszym wyborem byłby jednak Josh Jackson, Lakers nie ma obrony a Jackson idealnie pasowałby u nas jako rim protector, chyba że Boston wybiorą Jacksona, to my bierzemy Fultza, lub lakers oddadzą Russela w jakiejś wymianie, to wtedy wybór Balla jest jak najbardziej na miejscu

Kontrowersje wokół Lonzo Balla Komentarz opublikowany: on 20/5/17