Aktualności


Skład Los Angeles Lakers przed startem rozgrywek 2012/2013, część 3
2012-10-30 19:27:00 | autor: | Komentarze [3]

Tagi: darius morris, jodie meeks, metta world peace, robert sacre, sezon 2012/2013, steve nash

Jak w nadchodzącym sezonie będą spisywać się poszczególni Jeziorowcy? Czy wszystkim, którzy zrobią dziś ten pierwszy krok w drodze do tytułu, będzie dane dotrwać do samego końca? Na te i inne pytania postaraliśmy się odpowiedzieć w naszej prezentacji piętnastki, która będzie walczyć w tym sezonie o kolejne mistrzostwo Lakers. W ostatniej części prezentujemy sylwetki Jodiego Meeksa, Dariusa Morrisa, Steve'a Nasha, Roberta Sacre oraz Metty World Peace'a. Tymczasem do rozpoczęcia meczu inaugurującego rozgrywki 2012/2013 pozostało już tylko kilka godzin. Początek meczu z Dallas Mavericks o godzinie 3.30 czasu polskiego.

#20 Jodie Meeks – rzucający obrońca, 25 lat, 193 cm, 94 kg, 4 sezon w lidze

Brak pewnego strzelca na dystansie był bolączką Lakers od wielu lat, a sprowadzani w tym celu tacy gracze jak Vladimir Radmanovic, Steve Blake czy Jason Kapono, z nieznanych przyczyn zwykli tracić swój instynkt do seryjnego trafiania trójek po przekroczeniu progu hali Staples Center w uniformie Jeziorowców. Gdy zaś udało się wychować własnego strzelca i w osobie Sashy Vujacica objawił się „The Machine”, to zaraz po tym jak podpisał nowy kontrakt, magicznie zatracił swój elektryzujący rzut z dystansu i Lakers zmuszeni byli go zezłomować w New Jersey Nets. Podsumowując, Jeziorowcy od dawna nie mają szczęścia do strzelców dystansowych i na listach najlepiej trafiających za trzy punktów na próżno szukać nazwisk, obok, których widniałaby nazwa Lakers. W ciągu ostatnich 15 sezonów tylko raz zawodnik złota i purpury uplasował się w dziesiątce najczęściej dziurawiących obręcz zza linii 7,24 m graczy i był nim właśnie Vujacic w sezonie 2007/08 (43,7%), a w rozgrywkach 2011/2012 nie było w LA nikogo kto by znalazł się chociażby w 50-ce liderów NBA pod tym względem. Jodie Meeks przyszedł do Lakers, żeby zmienić ten obraz nędzy i rozpaczy, który sprawiał, że podwajanie przez rywali Andrew Bynuma czy Pau Gasola w większości przypadków nie groziło utratą punktów na dystansie.

Po sprowadzeniu Dwighta Howarda i Steve'a Nasha, priorytetem było ściągnięcie gracza potrafiącego zamienić czystą pozycję za łukiem na pewne punkty za trzy punkty i Mitch Kupchak odpowiedział na tę potrzebę ściągając Jodiego, który poprzednie trzy sezony spędził w Philadelphii 76ers. Kiedy pojawiły się pierwsze plotki o zainteresowaniu Lakers tym graczem, wydawało się, że Meeks jest poza zasięgiem finansowym klubu z Kalifornii, ale Kupchak wyciągnął z kieszeni ostatnie zaskórniaki i 3 miliony za dwa lata gry oraz możliwość gry w tak doborowym towarzystwie przekonały Jodiego do gry w Lakers. Jeziorowcy pozyskali więc, stosunkowo niskim kosztem, zawodnika, który na papierze prezentuje się jako wartościowy zmiennik Kobego Bryanta, który powinien pozwolić liderowi zespołu grać znacznie krócej niż robił to w poprzednim sezonie (38,5 minuty na mecz).

Jodie wciąż jest graczem będącym na koszykarskim dorobku, ale zarazem jest już ułożonym graczem NBA, na którego korzyść przemawia 114 spotkań rozegranych w pierwszej piątce Sixers na przestrzeni dwóch ostatnich sezonów. Meeks ma też już „jakieś” doświadczenie z gry w Playoffs, więc nie powinno być dla niego szokiem zderzenie się z grą o najwyższe cele. Lakers będą od niego oczekiwać tego, co jest jego największą zaletą, czyli trafiania rzutów za trzy punkty. Od pierwszego meczu z Mavericks, w którym być może zastąpi Kobego w wyjściowym składzie, aż do Playoffs i w optymistycznym wariancie – Finałów NBA, jego głównym zadaniem będzie trafianie trójek. A będzie mieć ku temu mnóstwo okazji, gdyż rywale będą podwajali Kobego i Dwighta, a cała czwórka największych gwiazd zespołu, wraz z Gasolem i Nashem to czołowi podający na swoich pozycjach w NBA.

Mecze przedsezonowe pokazały, że Meeks jest w stanie robić to niezwykle wydajnie, gdyż trafił w nich 45,8% rzutów za trzy punkty. Jest jednak także druga strona medalu. Po przekroczeniu linii 7,24 m, Jodie trafiał ze skutecznością wynoszącą… 4,8%. Cierpiał w tych meczach na „syndrom Dereka Fishera” i każda jego próba penetracji kończyła się niecelnym rzutem bądź stratą. Mało tego. Jodie nie trafiał nawet niekryty z półdystansu, co jest o tyle dziwne, że zza łuku robił to bardzo efektywnie. To żenujący wynik jak na zawodnika NBA. Cytując Jamesa Worthy’ego, „Steve Nash mógłby sprawić, że nawet Ray Charles i Stevie Wonder wyglądaliby dobrze na boisku”, więc można zaryzykować stwierdzenie, że zanotowaliby lepszy wskaźnik trafień za dwa punkty od Jodiego. Nic nie usprawiedliwia tej statystyki i pozostaje mieć nadzieję, że jest ona tylko błędem statystycznym wynikającym z małej liczby spotkań i w sezonie zasadniczym nic podobnego nie będzie mieć miejsca.

Preseason G GS MPG FG% 3p% FT% OFF DEF RPG APG SPG BPG TO PF PPG
12-13 8 2 16.6 0.267 0.458 0.923 0.3 1.3 1.5 0.9 0.1 0.0 0.5 1.4 5.9

#1 Darius Morris – rozgrywający, 21 lat, 194 cm, 86 kg, 2 sezon w lidze

Wybrany w 2011 roku z 41 numerem w drafcie przez Los Angeles Lakers Darius Morris nie miał zbyt wielu okazji do zaprezentowania się w poprzednich rozgrywkach. 21-latek wystąpił w zaledwie 19 spotkaniach, podczas których grał średnio przez 9 minut, notując 2,4 punktu na skuteczności 43% rzutów z gry (w tym 44,5% rzutów za 3 punkty), 1,1 asysty i 0,8 zbiórki na mecz. Jednak na podstawie tak niewielkiej próbki ciężko coś więcej powiedzieć, bądź spróbować wyciągnąć daleko idące wnioski.

Jedno jest pewne. W tym sezonie Darius będzie miał od kogo się uczyć fachu rozgrywającego. Steve Nash ma ogromną wiedzę w tej dziedzinie i jest obecnie największym autorytetem w kontekście wszystkich ligowych rozgrywających. Dariusowi nie pozostaje nic innego jak chłonąć tę wiedzę i deptać po piętach starszym kolegom – Steve’owi Blake’owi i Chrisowi Duhonowi. Młodość drużynie Jeziorowców potrzebna jest jak nigdy dotąd. Średnia wieku pierwszej piątki to prawie 33 lata. Odmłodzenie zespołu to ważna kwestia, którą zarząd Los Angeles Lakers dostrzega.

W przeddraftowych przewidywaniach skautów Dariusowi wróżono w najlepszym wypadku karierę na poziomie Andre Millera. Główną przyczyną są zbliżone warunki fizyczne obu graczy. Darius był najwyższym prawdziwym rozgrywającym spośród graczy dostępnych w drafcie 2011. W ostatnim sezonie na uczelni Michigan, w lidze NCAA, Morris prezentował się nieźle, notując średnio 11,7 punktów na 49% skuteczności rzutów z gry, 4 zbiórki, 6,7 asysty i 1 przechwyt w blisko 35 minut, jakie spędzał na boisku. Po liczbach tych widać wyważenie pomiędzy skłonnością do rzucania i podawania. Tego zabrakło Andrew Goudelockowi, którego starano się przestawić na pozycję rozgrywającego

Morris miał przede wszystkim szczęście, ze względu na fakt, iż dostał gwarantowany kontrakt, który podpisał 9 grudnia ubiegłego roku, a który Lakers przedłużyli o kolejny rok minionego lata. Istnieje duża doza prawdopodobieństwa, że gdyby Darius na obozie treningowym nie miał takiego kontraktu, to moglibyśmy już go nie oglądać w uniformie Jeziorowców. Morris jest najmłodszym zawodnikiem, jakiego do dyspozycji ma trener Mike Brown, a nadchodzący sezon będzie dla niego świetną okazją na nabycie doświadczeń z gry u boku Steve’a Nasha i Kobego Bryanta, dwóch topowych obrońców ostatniej dekady w NBA.

Preseason G GS MPG FG% 3p% FT% OFF DEF RPG APG SPG BPG TO PF PPG
12-13 5 0 8.4 0.300 0.000 0.429 2.3 4.3 6.7 2.7 0.0 1.0 2.0 3.3 10.3

#10 Steve Nash – rozgrywający, 38 lat, 191 cm, 81 kg, 17 sezon w lidze

Jeszcze przed paroma laty nikomu się to nawet nie śniło, ale Steve Nash trafił do Los Angeles Lakers, znienawidzonej drużyny, z którą toczył zacięte batalie w Playoffs pod koniec poprzedniej dekady. Stany Zjednoczone są tak zwariowanym krajem, że odległość 600 kilometrów, jaka dzieli Phoenix od Los Angeles uznawana jest za niewielką. Swoją decyzję o zostaniu Jeziorowcem Nash tłumaczył właśnie tym, że chciał być blisko swojej rodziny, która zamieszkuje w stolicy stanu Arizona, a gdyby wybrał Toronto Raptors, bądź New York Knicks, widziałby się z nią zaledwie kilka razy w roku. Jakkolwiek absurdalnie to brzmi dla mieszkańca Polski, cieszymy się, że Steve może pozostać w pobliżu swojego potomstwa, a wracając do koszykówki – drugim powodem dołączenia do Lakers jest chęć zdobycia upragnionego tytułu mistrzowskiego. Swoją decyzję Nash podejmował jeszcze zanim doszło do transferu Dwighta Howarda, tym bardziej, trudno sobie wyobrazić, aby mógł trafić lepiej.

Nash podąża ścieżką wytyczoną przed dziewięcioma laty przez Karla Malone’a i Gary’ego Paytona, którzy również zawitali do Los Angeles w poszukiwaniu upragnionego pierścienia. Skończyło się to całkiem niezłym sezonem w wykonaniu Lakers, ale również blamażem w Finałach z Detroit Pistons. W tamtych rozgrywkach Jeziorowcy borykali się z jednak wieloma kontuzjami, więc ciężko jednoznacznie stwierdzić czy ten eksperyment był tak do końca nietrafiony. Jak zauważył niedawno Kobe, tamtych Lakers, od obecnych różniło dopasowanie, a raczej jego brak i Gasol, Howard oraz Nash będą się z nim znacznie lepiej uzupełniać niż, miało to miejsce w przypadku Shaqa, Malone’a i Paytona. Jak wyjdzie w praniu, przekonamy się już niedługo. Na co zaś Nash może liczyć pod względem indywidualnych osiągnięć w wieku 38 lat?

Prawdopodobnie będzie to pierwszy od ośmiu lat sezon, w którym Steve nie będzie notować double-figures ani w punktach, ani w asystach. Nie chodzi nawet o zaawansowany wiek Kanadyjczyka. Być może nadal mógłby to robić w jakimś innym miejscu, ale w Los Angeles po prostu nie będzie musiał, gdyż gra nie będzie spoczywać na jego barkach, w tak dużym zakresie jak miało to miejsce w dwóch ostatnich sezonach w Phoenix, które wyeksploatowały jego ciało do granic wytrzymałości. W przypadku Nasha, Lakers będą stosować zasadę „mniej znaczy więcej”, chuchając na jego plecy, z którymi od wielu lat ma problemy i licząc na to, że będą wygrywać pomimo tego. Priorytetem będzie jak najmniejsze sięganie po usługi Nasha, tak, aby mógł dotrwać do Playoffs w jak najlepszym zdrowiu i wówczas zaprezentować pełnię swoich umiejętności, pomagając Lakers w zdobyciu mistrzowskiego tytułu. Wszystko będzie jednak zależeć od rezerwowych i tego, czy Steve Blake, Chris Duhon i Darius Morris będą potrafili stanąć na wysokości zadania i nie będą dopuszczali do znacznego obniżenia poziomu gry, gdy Nash zasiądzie na ławce w celach regeneracyjnych. Mike Brown z pewnością będzie celować w to, aby Nash nie musiał grać powyżej 30 minut na mecz i gdyby cel ten został zrealizowany, byłby to pierwszy taki sezon w jego wykonaniu od 13 lat.

Mike Brown zapowiadał latem, że Steve Nash będzie mieć wolną rękę w konstruowaniu ataków, ale w meczach przedsezonowych tego nie widzieliśmy. Prawdopodobnie powodem była chęć przećwiczenia schematów Princeton Offense, ale oglądając przegrywających mecz za meczem Lakers, aż prosiło się o więcej pick-and-rolli, mając w pamięci jak skutecznie Nash to robił z Marcinem Gortatem w Phoenix. Dwight Howard swoją grę w ataku w dużej mierze opiera właśnie na grze pick-and-roll, więc jest idealnym graczem do współpracy ze Stevem, a i Kobe i Gasol, chętnie zagrają z nim tę prostą, ale jakże skuteczną zagrywkę.

Pod wątpliwość od wielu lat jest poddawana gra Nasha w defensywie, ale mając za sobą Dwighta Howarda, najlepszego straszaka na penetrujących zawodników rywali, nie powinno stanowić to wielkiego problemu. Po raz pierwszy od kilku lat, Nash przystąpi do sezonu bez brzemienia lidera drużyny, a zarazem będzie otoczony przez ilość talentu, jakim nie był obudowany nigdy w swojej karierze. Steve będzie nie tylko ułatwiał pracę Kobemu, Dwightowi i Pau, ale sam skorzysta na obecności tej trójki, co pomoże mu przetrwać bez znoszenia wielkich obciążeń, z jakimi musiał sobie radzić w Suns.

Preseason G GS MPG FG% 3p% FT% OFF DEF RPG APG SPG BPG TO PF PPG
12-13 8 8 22.1 0.487 0.200 0.857 0.4 1.9 2.3 4.3 0.9 0.0 2.5 1.0 5.8

#50 Robert Sacre – środkowy, 23 lata, 213 cm, 118 kg, debiutant

Jeśli kochacie historie od zera do bohatera, to w całej lidze nie znajdziemy lepszego scenariusza na film, aniżeli ma to miejsce w przypadku Roberta Sacre. Na Media Day dla debiutantów Sacre otrzymał koszulkę bez numeru, jako jedyny pierwszoroczniak. Z pewnością było to bolesne doświadczenie dla młodego zawodnika pochodzącego z uczelni Gonzaga, do której uczęszczał świetnie znany wszystkim fanom Lakers Ronny Turiaf. Robert zacisnął jednak zęby, ciężko pracował, walczył na treningach, grał twardo podczas meczy przedsezonowych i świetnie wykorzystał okazję, jaka się nadarzyła podczas absencji Dwighta Howarda.

Na przestrzeni 25 minut, które spędzał na boisku w ośmiu spotkaniach sparingowych odnotował średnio: 6,4 punktu na 51,4% skuteczności z gry, 4,8 zbiórki i 1,1 bloku. Robert dobrze używa swojego ciała podczas gry pod koszem. W ataku nie był zawalidrogą, a dobrze współpracował z bardziej doświadczonymi kolegami z drużyny, od których na każdym kroku zbierał sporo pochwał. Jeśli trener Mike Brown nie będzie miał zamiaru przesuwać Pau Gasola, ani Jordana Hilla na pozycję środkowego, to Sacre może liczyć na regularne 10-15 minut gry w zastępstwie Dwighta Howarda, gdyż Robert jest jedynym nominalnym centrem poza Dwightem Howardem w zespole. Ewentualne problemy z faulami Supermana również mogą przysporzyć 23-latkowi dodatkowych okazji do gry.

Może dla jednych ta teza wydać się kontrowersyjna, a dla drugich oczywista, ale w sezonach 2005/2006/2007, Robert mógłby mieć podobny wpływ na drużynę jak nr 1 draftu – Kwame Brown. Pomimo tego, że Sacre jest debiutantem, to w kwestii łapania piłki, koordynacji ruchowej i mobilności prezentuje się lepiej, niż Kwame kiedykolwiek. Szacunek ekspertów zyskał sobie również dzięki boiskowej inteligencji. Nie popełnia głupich fauli, za to potrafi sfaulować taktycznie, jego średnia fauli to 3,88, a dla porównania w swoich debiutanckich przedsezonowych rozgrywkach Dwight Howard faulował 4,14 razy, wprawdzie grając średnio o 5 minut dłużej, jednak należy docenić skalę porównania zarówno pod względem ofensywnym jak i defensywnym.

Codziennie treningi przeciwko Dwightowi Howardowi na pewno pomogą rozwinąć się Robertowi. Nic dziwnego, że w poprzednich latach za najlepszego rezerwowego środkowego w lidze, przez niemalże wszystkich speców uznawany był Marcin Gortat, który za plecami Supermana spędził 4 lata. Sacre ma przed sobą perspektywy, o których nie powinien nawet marzyć biorąc pod uwagę, iż był wybrany z ostatnim – 60-tym numerem draftu. Pozostaje mu złapać byka za rogi i wykorzystać szansę, jaką dostał od Mitcha Kupchaka i losu, jakim była przedłużająca się rekonwalescencja Howarda.

Preseason G GS MPG FG% 3p% FT% OFF DEF RPG APG SPG BPG TO PF PPG
12-13 8 6 24.6 0.514 0.000 0.577 1.3 3.5 4.8 0.8 0.4 1.1 2.4 3.9 6.4

#15 Metta World Peace – niski skrzydłowy, 32 lata, 201 cm, 118 kg, 14 sezon w lidze

Zeszłoroczne problemy z wagą, jakie miał Metta World Peace są już przeszłością. Pod koniec poprzedniego sezonu, Metta ważył 246,5 funtów (112 kg) i miał wskaźnik 8,7 % tłuszczu i wyglądał fenomenalnie prezentując swoją muskulaturę. Na tegoroczny obóz przygotowawczy, Metta pojawił się będąc o 17 funtów (7 kilogramów) lżejszy, aniżeli miało to miejsce rok wcześniej. W meczach przedsezonowych imponował szybkością i mobilnością w obronie, a co najważniejsze skutecznością w pięciu z ośmiu meczy trafił co najmniej 2 trójki, a łącznie rzucał zza linii 7,24 m ze skutecznością 35%. Będzie to miało ogromne znaczenie, aby wykorzystywać podania Steve’a Nasha i dzięki celnym rzutom za 3 punkty rozciągać grę i tworzyć miejsce dla znajdującego się pod koszem Howarda i wjeżdżających w pomalowane Kobego i Nasha.

Mike Brown ze względu na zeszłoroczną nadwagę Metty eksperymentował z ustawieniem go na pozycji silnego skrzydłowego, gdzie sprawdzał się całkiem nieźle i na swój oryginalny i ekwilibrystyczny sposób zdobywał punkty, jednak w ogólnym rozrachunku nie przynosiło to żądanych efektów i nie powinien grać w formacji podkoszowej w tym sezonie. Metta chce wrócić do gry, jaką prezentował w Indianie Pacers, w barwach, której zdobył nagrodę Defensive Player of The Year. Jeśli chodzi o formę fizyczną to w tym aspekcie nie można mieć nic do zarzucenia zawodnikowi, który wcześniej legitymował się pod imieniem Ron Artest. Tak jak ma to miejsce na rynkach gospodarki wolnorynkowej, tak ma to i miejsce w drużynie NBA – rywalizacja powoduje wzrost poziomu świadczonych usług. Mając na sobie oddech Devina, Ebanksa, który również pokazał się z świetnej strony możemy być spokojni, iż żaden z zawodników grający na pozycji niskiego skrzydłowego nie osiądzie na laurach i będą mocno zasuwać na treningach, aby udowodnić trenerowi, ze to właśnie oni zasługują na grę w pierwszym składzie.

Metta jest absolutnie zmotywowany przed tym sezonem, mimo że słynie z poczucia humoru, to jego przedsezonowe zapowiedzi o ataku bilansu Bulls nie wydają się pozbawione wiary, a jeśli World Peace spełni pokładane w nim nadzieje dotyczące ataku i obrony, to jego twierdzenia wcale nie muszą być boleśnie zweryfikowane pod koniec sezonu, a wręcz przeciwnie mogą się okazać słusznie uzasadnione.

Preseason G GS MPG FG% 3p% FT% OFF DEF RPG APG SPG BPG TO PF PPG
12-13 8 8 26.6 0.384 0.342 0.611 0.5 3.5 4.0 1.9 1.8 0.4 1.7 2.1 10.0

Skład Los Angeles Lakers przed startem rozgrywek 2012/2013, część 1

Skład Los Angeles Lakers przed startem rozgrywek 2012/2013, część 2

Skład Los Angeles Lakers przed startem rozgrywek 2012/2013, część 3

Więcej świeżych informacji o Los Angeles Lakers znajdziesz na naszym fanpage'u na Facebooku.

Komentarze [3]

VerDaD

czy mi się wydaje czy góra strony uległa zmianie ? ładnie ładnie nie powiem. ;)

devilll

Tak, była zmiana, na lepsze moim zdaniem :)

Co do meczu dzisiejszego, to już jest potwierdzone info, że Kobe zagra :)

patrykm

Nie wydaje Ci się :D na otwarcie sezonu strona stała się naszym zdaniem nowocześniejsza i ładniejsza.

Aby komentować artykuły na stronie musisz być zalogowany

Lakers.pl on Facebook

Polub nasz profil:

Logowanie / Rejestracja

Zapamiętaj

REKLAMA

Konferencja Zachodnia

TeamWP%GBSeriaDW
1Warriors6715.8170.0W136-531-10
2Spurs6121.7446.0L331-1030-11
3Rockets5527.67112.0W130-1125-16
4Clippers5131.62216.0W729-1222-19
5Jazz5131.62216.0W229-1222-19
6Thunder4735.57320.0L128-1319-22
7Grizzlies4339.52424.0L224-1719-22
8Trail Blazers4141.50026.0L125-1616-25
Zobacz pełną tabelę

Ostatnie komentarze użytkowników

zawisz: Lonzo MVP SL! Kuzma MVP Final games! Dobrze zaczyna się dziać w LAL!

Ingram w All-Rookie Second Team! Komentarz opublikowany: on 18/7/17

marekpic: byłoby super, aczkolwiek niczego nie można być pewnym jeśli chodzi o zmienność zawodników nba

Lakers pewni pozyskania Paula George'a Komentarz opublikowany: on 20/5/17

marekpic: Lonzo Ball jest dobry ale mamy przecież Russela, więc jeśli Boston weźmie Fultza, to lepszym wyborem byłby jednak Josh Jackson, Lakers nie ma obrony a Jackson idealnie pasowałby u nas jako rim protector, chyba że Boston wybiorą Jacksona, to my bierzemy Fultza, lub lakers oddadzą Russela w jakiejś wymianie, to wtedy wybór Balla jest jak najbardziej na miejscu

Kontrowersje wokół Lonzo Balla Komentarz opublikowany: on 20/5/17