Aktualności


Jordan Farmar o możliwym powrocie do NBA
2013-05-08 10:35:00 | autor: | Komentarze [47]

Tagi: jordan farmar, wywiady

Kiedy spoglądamy na niepowodzenia Lakers w sezonie 2012/13, z rozrzewnieniem wspominamy rok 2010, gdy Jeziorowcy po raz ostatni sięgali po mistrzowskie laury. Znacznej części tamtej drużyny nie ma już jednak w NBA. Dla takich graczy jak Josh Powell, Adam Morrison czy DJ Mbenga nie było po prostu miejsca w lidze, ale Jordan Farmar sam dobrowolnie zrezygnował z gry na amerykańskich parkietach, aby spróbować szczęścia w Europie. Po bardzo udanym sezonie w Turcji i Eurolidze myśli jednak o powrocie do NBA.

Czemu zdecydowałeś się porzucić NBA w trakcie lockoutu?

Podpisałem kontrakt na kilka spotkań z Maccabi, gdyż mój ojczym pochodzi z Izraela. Wiedziałem wcześniej o Eurolidze i zespole do którego dołączyłem. Pomyślałem, że lepszym wyjściem będzie dla mnie kontynuowanie gry, odczuwanie radości z gry w koszykówkę i zarobienie dodatkowych pieniędzy niż siedzenie w domu i czekanie na rozwój wydarzeń. A potem bardzo mi się tam spodobało. Pokochałem Izrael i pokochałem Euroligę. To utarło mi drogę do miejsca, w którym jestem teraz. Otworzyło mój umysł na grę w Europie, podczas gdy nigdy wcześniej nie wyobrażałem sobie, że mógłbym porzucić grę w NBA na rzecz Europejskiej drużyny, choćby za milion lat.

Hedo Turkoglu i Mehmet Okur grali w Anadolu Efes w przeszłości. Czy to miało jakiś wpływ na twoją decyzję o podpisaniu kontraktu z tym zespołem?

Nie rozmawiałem z Hedo, ale miałem okazję grać z Mehmetem w New Jersey, więc miałem jakieś pojęcie o Turcji. Moim najlepszym przyjacielem jest Josh Shipp, a on grał w tej lidze trzy lata zanim ja się tu pojawiłem. Grałem też z Deronem Williamsem w Nets, który także pojawił się w Turcji na czas lockoutu. Miałem więc wokół siebie sporo ludzi, którzy na własnej skórze doświadczyli życia i gry w koszykówkę w tym kraju i wszyscy wyrażali się bardzo pochlebnie, a to tylko pomogło mi w podjęciu tej decyzji. Ciężko jest opuścić NBA, zwłaszcza kiedy jesteś na półmetku swojej kariery, ale to była dla mnie świetna okazja i pomyślałem, że dojrzeję jako zawodnik i człowiek. Miałem kilka punktów odniesienia, którymi mogłem poprzeć swój wybór.

Koniec sezonu był dla was rozczarowujący. Przegraliście w piątek mecz decydujący o awansie do kolejnej rundy z obrońcą tytułu Olympiacosem. Co mogliście zrobić lepiej, aby uniknąć porażki i wejść do final four?

Myślę, że duży wpływ na to miała moja kontuzja. Mieliśmy 15-punktową przewagę, którą roztrwoniliśmy. Jeśli mógłbym pozostać na parkiecie do samego końca, myślę, że teraz zmierzalibyśmy do Londynu.

Kiedy zdarza ci się grać przeciwko dawnym rywalom z NBA, jak ostatnio przeciwko Aciemu Lawowi, występuje między wami jakaś bezpośrednia rywalizacja?

Nie nazwałbym tego rywalizacją. Widzę po prostu znajome twarze, ludzi, których znam, Amerykanów, przeciwko którym grałem za dzieciaka. Przechodzą tu tak samo ciężkie chwile, jak ja. Są w obcym kraju, nie zawsze otrzymują wypłatę na czas, lub zwyczajnie są w długiej rozłące z rodziną. Jest to więc bardziej okazja, aby się spotkać, zobaczyć co u kogo słychać i zdać sobie sprawę, że wszyscy mamy te same problemy. Chcemy wyżywić swoje rodziny, grając w grę, którą kochamy. Jest to więc bardziej przyjazne podejście aniżeli wrogość. Poza tym od obcokrajowców oczekuje się tu gry na bardzo wysokim poziomie, więc jest to pewne ułatwienie kiedy grasz przeciwko komuś kogo znasz.

  

Jakie to uczucie grać w jednym zespole z dawnymi kolegami Sashą Vujaciciem i Joshem Shippem?

Josh to mój najlepszy przyjaciel na całym świecie. Był drużbą na moim ślubie, więc możliwość przebywania w jego pobliżu i w dodatku gra w jednym zespole były dla mnie największym błogosławieństwem w przystosowaniu się do życia w Turcji. Z Sashą grałem przez siedem lat mojej profesjonalnej kariery, więc równie dobrze było mieć go w pobliżu. Sasha i Shippy dają mi znajomy punkt odniesienia do miejsca, z którego przybyliśmy, co jest potrzebne do wygrywania i tego typu rzeczy. Wszystkie te kwestie pomagają w procesie aklimatyzacji.

Wielu Amerykanów nie zna koszykarskiej Euroligi. Mógłbyś wyjaśnić główne różnice pomiędzy stylem gry w NBA, a Europą?

Myślę, że główną różnicą jest to, że w NBA zespół buduje się wokół gwiazd, a reszta graczy jest ustawiona wokół niego i niweluje jego słabe strony. Więc jeżeli ktoś jest dobry w pomalowanym, szuka się dla niego strzelców dystansowych. Jeżeli ktoś jest świetnym rozgrywającym, szuka się dobrych podkoszowych i tym podobne. W Europie stawia się na graczy zorientowanych na grę zespołową.

A jaka jest największa różnica pomiędzy życiem w Ameryce i Stambule?

Generalnie życie jest kompletnie odmienne. Kultura jest inna, a Turcja to w dużej mierze kraj muzułmański, więc ich sposób życia i myślenie jest zupełnie inny od naszego. Każdego dnia o piątej rano budzą się, aby się modlić. To pierwsza modlitwa w trakcie dnia, a łącznie modlą się pięć razy dziennie. Koszykówka nie cieszy się największa popularnością, tylko piłka nożna. Wiele rzeczy, zarówno w kulturze, jak i w sporcie jest bardzo różnych.

Bariera językowa to kolejna różnica. Mówisz po Turecku?

Nie. [śmiejąc się]

Czy było to jakimś problemem w komunikacji z zawodnikami i trenerami?

Zdecydowanie był z tym kłopot. W drużynie jest parę osób, które mówią po angielsku, ale trenowanie odbywa się po turecku.

Generalnie, kwestie językowe są trudne. Kiedy dorastasz w Kalifornii, obcym językiem jest dla ciebie hiszpański, ale wiele fraz i słów jesteś w stanie zrozumieć. W Turcji język opiera się na kompletnie innych zasadach. Żadne ze słów nie brzmi znajomo, musiałbyś się nauczyć go zupełnie od podstaw. Myślę, że to była dla mnie najtrudniejsza rzecz. I dla mnie, dla kogoś kto w dzieciństwie żył samą koszykówką, fakt, że kraj nie szaleje na jej punkcie też był trudny do przyswojenia.

Jakiś czas temu Ben Pickman (dziennikarz portalu BustaSports – przyp. tłum.) wybrał się na wasz mecz przeciwko Unicaja Malaga i największe wrażenie zrobiła na nim atmosfera na trybunach. Co sądzisz o różnicy pomiędzy publicznością w NBA, a w Europie?

Po pierwsze, gra się tu mniej spotkań, więc każde ma większą wagę. Po drugie dochodzi mentalność z kibicowania drużynom piłkarskim. Kibice piłki nożnej dopingują przez cały mecz. Tutaj gra na własnym parkiecie daje wielką przewagę, która oddziałuje na zawodników i sędziów. Ale fajnie jest też grać w nieprzyjaznym środowisku.

Czy niesamowity duch, jakim charakteryzują się fani w Europie jest czymś, z czego NBA powinna brać przykład? Jeżeli tak, to w jaki sposób?

Myślę, że w dużej mierze wynika to z różnic kulturowych. Tutaj, kiedy dorastasz i chcesz uprawiać sport, od razu zaczynasz w konkretnym klubie, w którym jest sekcja piłki nożnej, koszykówki czy siatkówki. To się zaczyna już kiedy jesteś dzieckiem. Nie ważne jaki sport uprawiasz, żyjesz dla klubu. Jest to w pewnym sensie proces kształcenia rozwoju miłości dla swojej drużyny. Później przekłada się to na profesjonalny poziom, kiedy po prostu wybierasz klub, który będziesz wspierał i żyjesz miłością do niego. To nie jest często spotykane w Stanach i ciężko tam zrozumieć takie podejście, ale to są właśnie te różnice kulturowe.

Czy rozważasz powrót do NBA? Masz ważny kontrakt na trzy kolejne sezony, ale po tym czasie powrót wciąż będzie możliwy.

Myślę, że wrócę na parkiety NBA znacznie wcześniej niż przed zakończeniem kontraktu. Mam w nim furtkę, która umożliwia mi odejście każdego lata. W związku z tym, że ten sezon się już skończył mogę powrócić do NBA od przyszłych rozgrywek. Dałem szansę Europie, ale myślę, że wciąż mam przed sobą wiele lat gry w NBA. Jednocześnie wciąż mogę z powrotem grać w Turcji jeżeli nie pojawi się żadna dobra oferta. Ale uważam, że w tej chwili jest dobry moment, aby powrócić i spróbować swoich sił na rynku wolnych agentów.

  

Lakers, drużyna z twojego rodzinnego miasta będzie potrzebować rozgrywającego. Mogą się zwrócić do ciebie z ofertą.

Będzie to zależne od ich sytuacji. Mają duże finansowe zobowiązania wobec wielu graczy i wszystko będzie zależeć o tego, co stanie się z Dwightem Howardem, Kobem Bryantem i Pau Gasolem i czy będą mogli wydać trochę pieniędzy na wolnych agentów. Ale jestem otwarty na wszelkie propozycje. Staram się nie planować przyszłości, bo nigdy wcześniej nie sądziłem, że wyląduję w Turcji, po prostu tak wyszło. Decyzję podejmę na podstawie najkorzystniejszych dla siebie argumentów. Myślę, że tak będzie najlepiej.

Jesteś jednym z kandydatów do nagrody MVP Euroligi i masz za sobą niesamowity sezon. Myślisz, że sukces w Europie zagwarantuje ci rolę startera w NBA?

Nie jestem pewien. Nie ode mnie będzie zależeć taka decyzja, po prostu będę chciał pomóc drużynie w odniesieniu sukcesu. Chciałbym zaczynać mecze w pierwszej piątce i prowadzić zespół, ale zdaję sobie sprawę, że jest wiele innych dróg, aby pomóc dobrej drużynie w odnoszeniu zwycięstw, co robiłem już w przeszłości. Jednym z powodów, przez które odszedłem z Lakers byłą chęć spróbowanie swoich sił w odgrywaniu większej roli. Myślę, że rozwinąłem się jako koszykarz i jeśli ktoś zechce dać mi szansę gry w pierwszym składzie, jestem bardziej niż gotowy, aby temu zadaniu podołać. Nie jest to jednak kwestia życia i śmierci. Chcę po prostu być ważnym elementem drużyny i kontynuować swoją udaną karierę.

Kiedy grałeś NBA, miałeś opinię rozgrywającego, który potrafi wykorzystać swój atletyzm, skutecznie wyprowadzając szybkie ataki i trafiając rzuty z otwartych pozycji. Jak zmieniła się twoja gra odkąd opuściłeś ligę?

Myślę, że bardzo dojrzałem odkąd odszedłem z NBA. Musiałem nieść znacznie większy ciężar gry w Turcji, a ludzie oczekiwali ode mnie produktywności, kiedy gra nie układała się po myśli zespołu. Tu nie było tak, że musiałem oddać piłkę Kobemu czy Deronowi i niech oni się martwią. Tutaj to ja miałem domagać się piłki i robić coś z niczego, kiedy mój zespół potrzebował punktów. Trafianie trudnych rzutów, zdobywanie punktów w końcówkach i bycie bardziej odpowiedzialnym za zwycięstwa i porażki, pomogły mi się bardzo rozwinąć.

Śledziłeś wydarzenia w NBA?

Tak, oglądałem NBA każdej nocy. Chodziłem bardzo późno spać, aby być na bieżąco, kto jak sobie radzi.

Pozostawałeś w kontakcie z kolegami z NBA?

Pewnie. NBA to wielkie bractwo, więc nabywasz wiele przyjaźni, część na całe życie. W lidze jest tylko 400 graczy, którzy przechodzili przez te same rzeczy, co ty, aby się tam dostać. Kiedy już jesteś w NBA, przynależysz do tej wspólnoty. Wspólna gra z chłopakami, przeżywanie porażek, przegrywanie finałów, zdobywanie mistrzostw, po drodze rodzi się wiele przyjaźni i chcesz pozostawać w kontakcie z tymi ludźmi.

Wszyscy analizują tegoroczne niepowodzenia Lakers, ale ty masz najlepszy wgląd, bo grałeś z Kobem, Mettą i Pau. Co według ciebie miało największy wpływ na porażkę Lakers?

Myślę, że nigdy nie stworzyli kolektywu. Nie mieli głębi składu, a żeby odnosić sukces w NBA musisz posiadać dobrą ławkę. Kiedy zdobywaliśmy tytuły, ja byłem rezerwowym, a nasza ławka była jedną z najsilniejszy w lidze. Gdy nasi starterzy byli kontuzjowani, nie wiele traciliśmy jako zespół, bo każdy dokładał coś od siebie do wygranych, a w tym elemencie Lakers w tym sezonie wypadali najgorzej. Mieli mnóstwo kontuzji. Kiedy ktoś wypada z gry, lub dotyczy to nawet kilku graczy, ciężko jest wygrywać, bez względu na to jaki kolor ma twoja koszulka i w jak prestiżowej organizacji grasz.

Źródło: http://bustasports.com/interview-jordan-farmar-return-to-nba/

Więcej świeżych informacji o Los Angeles Lakers znajdziesz na naszym fanpage'u na Facebooku.

Aby komentować artykuły na stronie musisz być zalogowany

Komentarze [47]

Kopek

Bardzo fajny wywiad, nawet nie wiedziałem że Jordan gra w Eurolidze bo przestałem ją śledzić podobnie jak naszą Polską ligę. Nigdy na meczu NBA jeszcze nie byłem ale z tego co pokazują nam realizatorzy nie ma takiego dopingu jak w Polsce, jeździłem na wiele meczy polskiej ligi i widać "żyletę" zaś w Ameryce raczej tego nie ujrzymy.
Myślę że powrót Farmara do LA byłaby to nie najgorsza opcja. Zaprosić go na jakiś obóz szkoleniowy i sprawdzić co sobą prezentuje a wtedy Nash'a zwolnić.

Patrząc na powyższe zdjęcie powracają wspomnienia. Fisher, Farmar, Kobe, Brown, Artest, Vujacic, Gasol, Bynum :)

Vino24Fanatico

Nie skreślajmy Nasha po jednym nieudanym sezonie. Ten zawodnik nie przyszedł tu dla pieniędzy i jeszcze się tak łatwo nie podda,odbuduję się. Zwolnijmy go gdy po 12-13 meczach pędzie słabo grał.

pita

wydaje mi się że lepiej Nash`a zwolnić po 16-18 meczach jak będzie słabo grał:/ a może po 8-10?

Tak to można mówić o np. Meeksie, który ma 25 lat i powiedzmy, że się może odbuduje i ustabilizuje formę w następnym sezonie, ale nie o blisko 40-letnim rozgrywającym, który niby ma być naszym mózgiem. Niestety metryki nie da się oszukać.Poza tym, jak zwolnić?O s'n't byłoby ciężko, bo nie wiem czy znajdzie się team chętny na niego, więc w grę wchodziłaby tylko amnestia.Gdy zwolni go klub w trakcie sezonu,a ma gwarantowany kontrakt,to trzeba będzie mu wypłacić sporą kasę.

ps. niby nie przyszedł dla pieniędzy,bo u nas dostał kosmiczny kontrakt,pod względem kwoty i-co gorsza-długości.

Roczna umowa, z możliwością przedłużenia powinna być, a nie od razu na kilka sezonów.O MDA już nie wspomnę.

Kopek

Ja nie skreślam go bo zagrał słaby sezon, nie można mu odmówić umiejętności bo bardzo dobrze potrafi wejść w strefę półdystansu i z dobrą zmianą tempa rzucić charakterystycznie dla niego z wyskoku, zawsze dawał jakieś punkty no ale tak jak piszą redaktorzy tej strony, mieliśmy oglądać liczne pick and roll'e w wykonaniu Howarda z Nashem a ich w sezonie było kilka.

Vino24Fanatico

To że nie gra pick and rolli to nie jego wina,taka "myśl" trenerska. Chodzi o to żeby skute poprawił. To że ma 40 lat to nie znaczy że zapomniał jak się rzuca do kosza. To że ma taki kontrakt to frajerstwo Lakers. Też na jego miejscu chciałbym wyciągnąć jak najwięcej kasy. Dawali mu więcej z Toronto a jednak do nas przyszedł. Jak już mamy go zwalniać(w trakcie sezonu) i dawać mu dużo więcej kasy to zróbmy to po pre-season. Chyba że w tedy też dużo kasy więcej od budżetu wyciupie to oceńmy go po przygotowaniach do sezonu.Tylko kto to ma zrobić?Nasz trener nie wie kto ma grać i jakie ma umiejętności dany zawodnik.

Vino24Fanatico

Coraz mniej komentarzy pod postami;( Może niektórzy użytkownicy "uruchomią" się w miarę lepszych tematów. Na razie nic w Lakers się nie dzieje. Zbierają siły na nowy sezon niczym weterani z Bostonu;)Od kiedy można robić "ruchy" transferowe? Czekam na efekty pracy Pana Mitcha.

olek99

LAL kibicuję od 2009 roku , ale dopiero w tym sezonie na bieżąco.I tego gościa szczerze mówiąc nie znam dobry jest !? :D

DominikLA

Ja myślę , że to zły pomysł sprowadzać go tutaj ,,to tej samej wody dwa razy się nie wchodzi'' czy jakoś tak :D Ale na poważnie potrzebujemy kogoś nowego , zdolnego i młodego wiem , wiem on jest młody , ale nie sądzę ,że w pełnij formy.Ja bym był za sprowadzeniem Curry i J.R Smitha

A wyłożysz z własnej kieszeni kilkanaście mln $ za ich kontrakty?

sindbad

@Kopek - u nas widać żyletę, w USA dużo kulturalnych kibiców. Lepszy kulturalny, na poziomie doping, czy takie byle gówno prezentowane przez Polskę? Poza tym bądźmy szczerzy - jeśli nie chodzi o czołowe mecze, takie jak na przykład gra się obecnie w PO w Polsce, to ilu kibiców przychodzi na mecze swojego miasta? Naprawdę to nie jest taka ilość, jak czasami widać na trybunach przy finale Polskiej ligi. Moim zdaniem doping w USA jest znacznie bardziej lepszy, niż nasz polski. :)

Nash przyszedł tu po zwycięstwo, po swój tytuł, którego przez całą karierę jeszcze nie zdobył. Wiązał duże nadzieje z LAL, niestety kontuzje kolegów, jak i jego własna pokazały, że ten sezon, to zły sezon.

@Vino, wydaje mi się, że od połowy czerwca chyba.

Od 1szego lipca

Przemo

Witam,
Brian jesteś? :)

Przemo

Na razie Byki bez szans.LBJ już 19 pkt.

Przemo

Pogrom się szykuje.

Brian

A jak Ci się wydaje ^^

Brian

A więc moje przypuszczenia się sprawdziły. Po prostu w pierwszym meczu Heat, a w szczególności ich trener zlekceważyli Bulls. Przydał im się taki duży impuls w postaci porażki. Teraz gdy podkręcili tempo widać tego efekty. Przewaga jest ogromna. Szkoda bo mecz praktycznie jest skończony. SA - GSW zapowiada się pasjonująco.

Brian

Ale mecz. Miami +40 !!!

Brian

Bulls podrażnili Miami w pierwszym meczu, no to teraz mamy tego efekty !
58 - 103 !!!

Przemo

Ładna miazga

Brian

Przemo
Teraz będzie zapewne dużo bardziej wyrównany mecz. Liczę na zwyciestwo GSW

Przemo

Na to liczę.Let's go GSW!

Przemo

Nie ma co gadać-Miami ich zniszczyło.

Vino24Fanatico

Curry jest nie z tej ziemi.Ten zespół opiera się na jego trójkach.

Przemo

Koleś znów wymiata.

Przemo

W ogóle ten duet jest zabójczy.

Brian

Curry to obecnie najlepszy clutch player w NBA. Dla mnie w tym momencie to All Star.

Brian

Brawo GSW ! Mam nadzieję że szczęście się skończyło dla SA.
+13

Przemo

Brian,oby dzisiaj się nie spalili w końcówce.

Brian

->Przemo
Dokładnie. Na to właśnie liczę.

Przemo

Brian,wczoraj miałem oglądać,ale pobalowałem w parku z kumplem:-)
Obudziłem się o 12-30:-)

Brian

Ja prawdopodobnie po 2Q będę spadał, ponieważ po południu czeka mnie długa droga, wyjeżdżam za granicę więc trzeba być w miarę wypoczętym.

Brian

Co to za balowanie.. w parku?

Przemo

Ciepło było, więc posiedzieliśmy sobie ;)

Już + 19 :)

Klay szaleje dzisiaj na całego.
Jednodniowy wypad, czy coś dłuższego?

Brian

Tak.
Jadę ze kolegą po rzadkie auto na południe Francji. Sam nie dałby rady wrócić, a wynajęcie lawety jest nieopłacalne Przy okazji zostajemy na około tydzień, ponieważ od 15 maja rozpoczyna się Festival w Cannes.

Zerwę te 1h z kawałkiem by zobaczyć drugą połowe. GSW zgniotło SA na obwodzie, oby tak dalej !

Vino24Fanatico

Niech ci Spurs się obudzą bo inaczej Stefan będzie mógł sobie obok meczu przejść. Mam nadzieję że jeszcze trochę trójek mu wpadnie,oglądanie jego rzutów to czysta przyjemność.

Brian

Ech, znowu SA odrabia w podobny sposób jak poprzedni. Nie dobrze...

Przemo

No to fajny wypad :)

Przemo

Nie jest dobrze... już tylko +7

Brian

Klay Thompson - Buzzer Beater, chłopak jest niesamowity.

Brian

7-8 3PT - to mówi samo za siebie

Vino24Fanatico

Curry,Klay,zacięli się albo ręce im paraliżuję. Curry cały mecz mało rzucał jak na niego to teraz tak z marszu punktów zdobywać nie będzie.Dobrze że Spurs ich dogonili,emocję są coraz większe.Niech ich dojdą ale potem już GSW wygra.

Vino24Fanatico

Stara gwardia nie rdzewieje,weterani wrócą z każdej podróży;)

Brian

BRAWO GSW !!!
1-1 i teraz Oracle Arena, Oakland !

Przemo

Po meczu:-) mamy remis!
dzieki i pozdro!

Brian

Dzięki panowie za towarzystwo.
Pozdrawiam.

Vino24Fanatico

Pozdro;)

Aby komentować artykuły na stronie musisz być zalogowany

Lakers.pl on Facebook

Polub nasz profil:

Logowanie / Rejestracja

Zapamiętaj

REKLAMA

Konferencja Zachodnia

TeamWP%GBSeriaDW
1Warriors6715.8170.0W136-531-10
2Spurs6121.7446.0L331-1030-11
3Rockets5527.67112.0W130-1125-16
4Clippers5131.62216.0W729-1222-19
5Jazz5131.62216.0W229-1222-19
6Thunder4735.57320.0L128-1319-22
7Grizzlies4339.52424.0L224-1719-22
8Trail Blazers4141.50026.0L125-1616-25
Zobacz pełną tabelę

Ostatnie komentarze użytkowników

zawisz: Lonzo MVP SL! Kuzma MVP Final games! Dobrze zaczyna się dziać w LAL!

Ingram w All-Rookie Second Team! Komentarz opublikowany: on 18/7/17

marekpic: byłoby super, aczkolwiek niczego nie można być pewnym jeśli chodzi o zmienność zawodników nba

Lakers pewni pozyskania Paula George'a Komentarz opublikowany: on 20/5/17

marekpic: Lonzo Ball jest dobry ale mamy przecież Russela, więc jeśli Boston weźmie Fultza, to lepszym wyborem byłby jednak Josh Jackson, Lakers nie ma obrony a Jackson idealnie pasowałby u nas jako rim protector, chyba że Boston wybiorą Jacksona, to my bierzemy Fultza, lub lakers oddadzą Russela w jakiejś wymianie, to wtedy wybór Balla jest jak najbardziej na miejscu

Kontrowersje wokół Lonzo Balla Komentarz opublikowany: on 20/5/17